Przeszli ekstremalnie. Polecają!

  • 14.04.2017, 11:43
  • Agnieszka Szczepańska
Przeszli ekstremalnie. Polecają! fot. Agnieszka Szczepańska
Pierwsza sanocka Ekstremalna Droga Krzyżowa za nami. 42 kilometry z Sanoka do Komańczy, nocą, w ciszy, w zimnie i chwilami w deszczu. A jednak ci, którzy ją przeszli, twierdzą: warto!

- Jestem bardzo zadowolony – podsumowuje Dawid Bach, główny organizator. - Był naprawdę fajny odzew. Poszło nas około 150 osób, doszło około 80. Część faktycznie się wykruszyła po drodze, przeceniła swoje możliwości, choć wiadomo, każdy mierzy siły na zamiary. Każdy szedł swoją drogę krzyżową. Każdy doszedł do takiego momentu, w którym powiedział: dość, już więcej nie mogę. Chodziło mi o pokazanie pewnej formy: trasa miała tylko w tym pomóc, żeby ludzie wiedzieli, jak się mają zorganizować. Ale jak to wszystko poszło, to już zależało od każdego z osobna. Zdecydowana większość doszła do celu. Zadowoleni, uśmiechnięci, dziękowali za taką możliwość, taki nowy szlak ewangelizacji - dodaje. Dawid Bach obiecuje, że za rok znów zorganizuje EKD, bo uczestnicy wręcz to na nim wymuszali.

- Na pewno nie odpuszczę, bo ja osobiście czerpię dużo radości z tego, że mogłem coś zainicjować i tak wielu ludzi za tym poszło, że sami już chcą to rozwijać. To naprawdę fantastyczne uczucie. Wczoraj dostałem na maila informację od jednego z uczestników z propozycją nowej kompletnie wytyczonej trasy i z pytaniem, czy mógłbym się przyłączyć do organizacji. Odpowiedziałem, że oczywiście.

Organizator przyznaje, że "mocno przestrzelił" w poprzednich szacunkach, bo pierwsi uczestnicy doszli do Komańczy już wpół do szóstej, a on sam – o szóstej. Siostry nazaretanki przygotowały kawę, herbatę i drożdżówki, a także salkę, żeby odpocząć. Wyczerpani ludzie oczekiwali jednak na dziękczynną Eucharystię. Ksiądz Podolak, który też przemierzał trasę, "zacisnął zęby" i mimo zmęczenia odprawił jeszcze mszę świętą. Gdy po ósmej większość odjeżdżała, mijali po drodze piechurów, którzy nadal wytrwale szli. Nawet siostry były pod wrażeniem tych, którzy nie odpuszczali i walczyli do samego końca.

Więcej w 15 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka

Agnieszka Szczepańska
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

anna
anna 18.04.2017, 09:38
Byłam i potwierdzam to było niesamowite przeżycie. Jezus mnie skruszył, złamał i wypalił. Pozostał tylko ON.

Pozostałe