Muzyk i pedagog

  • 22.05.2017, 15:53
  • Agnieszka Szczepańska
Muzyk i pedagog fot. Agnieszka Szczepańska
- Do Sanoka powinni pielgrzymować dyrektorzy polskich szkół po wiedzę i natchnienie, po wzory i inspiracje. Takich ośrodków kultury jak Sanocka Szkoła mamy w kraju niewiele, ośrodków promieniujących polskością szeroko poza granice regionu i kraju - mówił profesor Włodzimierz Lech Puchnowski z Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie w 2004 r., z okazji jubileuszu 30-lecia pracy Andrzeja Smolika, dyrektora sanockiej szkoły muzycznej.

- Niech mi będzie wolno w imieniu akordeonistyki polskiej stwierdzić, że jest Pan wzorem nauczyciela i działacza kultury, oddającym swe siły i talent nie tylko szkole i dyscyplinie akordeonowej, ale przed wszystkim poprzez efektywne działanie budowaniu polskiej tożsamości kulturowej - zwracał się dalej do jubilata wspomniany prezes zarządu Stowarzyszenia Akordeonistów Polskich.

Droga
Andrzej Smolik urodził się w Pruszczu Gdańskim w 1952 r., ale młode lata spędził w niedalekim Krośnie i Iwoniczu Zdroju. W 1976 r. ukończył wychowanie muzyczne w Instytucie Wychowania Artystycznego na UMCS w Lublinie, gdzie przez 2 lata był również asystentem. Jest też absolwentem Akademii Muzycznej w Krakowie, kierunku pedagogika instrumentalna, specjalność: gra na akordeonie (1984), a także studiów podyplomowych w zakresie zarządzania i przedsiębiorczości w oświacie na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Od 2002 r. wykłada również w PWSZ w Sanoku.

Jako pierwszy w polskim szkolnictwie artystycznym otrzymał w 2008 r. najwyższy stopień awansu zawodowego - tytuł honorowego profesora oświaty. Wśród dziesięciu laureatów był jedynym reprezentantem Podkarpacia.

 Rozpoczął pracę w 1974 r. jako nauczyciel akordeonu w Studium Muzyczno-Artystycznym w Lublinie. Od 1978 r. związał się jednak na stałe z Sanokiem i miejscową Państwową Szkołą Muzyczną. W 1990 r. objął stanowisko jej dyrektora. To z jego osobą związane są wszystkie sukcesy i ważne etapy rozwoju tej placówki.

- Przez te 27 lat kierowania szkołą  udało mi się spełnić więcej nawet niż mi się marzyło - mówi.

Można to uznać za pewne podsumowanie lat pracy, ponieważ z końcem sierpnia kończy się jego kadencja. W związku z osiągnięciem wieku emerytalnego nie będzie już przystępował do nowego konkursu, mimo że padła taka propozycja ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mówi, że wykształcił kadrę potencjalnych następców, wspaniałych pedagogów o bardzo wysokich kwalifikacjach i ktokolwiek go zastąpi, będzie to dobry wybór.

Znakomita kadra
- Staraliśmy się wzmocnić kadrowo poszczególne sekcje, ponieważ na początku było bardzo mało nauczycieli spełniających warunki do nauczania w szkole II stopnia. Dzięki temu nastąpił  rozwój i rozkwit osiągnięć szkoły, bo dobry nauczyciel, dobry pedagog to jest podstawa. Dzięki tym sukcesom - początkowo akordeonowym, poprzez gitarowe, sekcji dętej, smyczkowej, fortepianu itd. - osiągnięcia naszej szkoły w środowisku, w całym kraju, a nawet poza jego granicami, są widoczne czarno na białym. To napędza rekrutację. Kiedyś ciężko było znaleźć kandydata na skrzypce - teraz są tłumy, jak zresztą i na większość instrumentów. Wiele szkół muzycznych w Polsce ma już problemy z naborem z powodu niżu demograficznego. U nas chętnych do szkoły muzycznej nie brakuje i zawsze wyłowimy jakieś talenty.

Podkreśla, że zawsze mógł liczyć na wsparcie ludzi - swoich zastępców: Iwony Hartman, a od 1998 r. dr. Tomasza Tarnawczyka, a także kierowników sekcji: dr Iwony Bodziak (sekcja instrumentów smyczkowych i gitary), Wiesława Brudka (instrumenty dęte), Janusza Ostrowskiego (fortepian), Macieja Harny (sekcja teorii), dr Elżbiety Przystasz (kameralistyka i promocja szkoły).

Współpraca i kierowanie tak zróżnicowanym zespołem pedagogów, ale jednocześnie artystów i indywidualności, z całą pewnością nie należy do spraw łatwych.

- Kiedyś byłem nawet na specjalnym szkoleniu poświęconym temu, jak dyrektor powinien współpracować z gronem osobowości. Tam podawano wręcz przykład naszej szkoły, że taka kadra to skarb, ale trzeba mieć do niego specjalne podejście. Wydaje mi się, że potrafię znaleźć złoty środek, żeby te indywidualności mogły się rozwijać. Myślę, że u nas każdy ma swoją "działkę". Staramy się - i o to zawsze apeluję - żeby mieć na względzie przede wszystkim wspólne dobro naszych dzieci i młodzieży.

Pedagog z sukcesami
Gdy został dyrektorem szkoły, obawiał się, czy będzie mógł mieć tyle godzin nauczania i uczniów, żeby czerpać z tego jakąś satysfakcję. Na szczęście to się udawało. Dodajmy, że tacy wychowankowie prof. Smolika jak Tomasz Holizna, Maria Pilecka, Maciej Janowicz, Maciej Zimka, Seweryn Gajda, Rafał Pałacki, Bartosz Kątski czy ostatnio Jakub Kucia i Paweł Drozd zazwyczaj sięgali po najwyższe laury w konkursach regionalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych. Rekordziści, jak Bartosz Głowacki, Grzegorz Miszczyszyn czy Maciej Kandefer wygrywali ponad 20 razy! W ciągu 27 lat pracy pedagogicznej profesor przygotował imponującą liczbę ponad 274 laureatów międzynarodowych i ogólnopolskich konkursów oraz festiwali. Łącznie jego uczniowie zdobyli 113-krotnie I miejsca (i Grand Prix), 59-krotnie II lokaty, a 50-krotnie III. Nagrody specjalne i wyróżnienia otrzymywali 52 razy, a ponadto wielokrotnie zajmowali miejsca w ścisłym finale.

- Cieszę się, że moi uczniowie zaznaczyli się w konkursach w całej Europie - mówi z dumą profesor. - Od Włoch, poprzez Niemcy, Słowację, Czechy, Węgry, Serbię, Hiszpanię, Danię, Finlandię, Ukrainę, Litwę, Łotwę, Austrię, Stany Zjednoczone. Była to dla nich nagroda za ciężką pracę, ale też motywacja do dalszego wysiłku. Zobaczyli, że gra na instrumencie ma sens, że warto pracować, aby coś osiągnąć.

Zapytany o "przepis na sukcesy" wychowanków, oprócz, oczywiście, ich talentu, odpowiada: - Ogromna systematyczna praca i motywacja dla uczniów. Wyjazdy na festiwale, konkursy, żeby uczniowie zobaczyli sens swojej pracy, ale także konkurowali z najlepszymi. I ciągła nauka. Ja też jeżdżę na wiele konkursów i zawsze uczę się czegoś nowego. Mówią, iż osiągnąłem wszystko co można w moim zawodzie. Uważam jednak, że zawsze warto podpatrzeć coś nowego, spotkać utalentowanego ucznia czy interesujących  ludzi, od których można dowiedzieć się czegoś ciekawego, co da się potem wykorzystać w pracy dydaktycznej. Staramy się też korzystać z różnorodnych warsztatów.

Na bazie specjalnego funduszu na doskonalenie zawodowe dyrektor PSM także do Sanoka zaprasza utytułowanych mistrzów, którzy prowadzą warsztaty muzyczne we wszystkich właściwie sekcjach funkcjonujących w szkole. Andrzej Smolik podkreśla, że doskonalenie zawodowe jest bardzo ważne. Cieszy się, że także inni nauczyciele, kierownicy sekcji szukają kontaktu ze światem.

- Mam tylko problem, żeby sfinansować te wszystkie wielokrotne wyjazdy - śmieje się dyrektor. - Kiedy mi mówią: "Tu i tu chcielibyśmy pojechać", ja zawsze odpowiadam: "Pewnie! Jechać, jechać!". Dofinansowujemy te wyjazdy zwykle z pieniędzy Rady Rodziców, ale występy zagraniczne możliwe są właściwie dzięki wsparciu naszych stałych sponsorów, jak PGNiG Oddział w Sanoku, Sanok Rubber Company SA (dawny Stomil), Pass Polska czy firma Herb. Nasze sukcesy widzą i sanockie zakłady, i burmistrz Sanoka. Dostajemy wsparcie zarówno na wyjazdy, jak i na organizowane przez nas imprezy międzynarodowe.

Od przedszkola do emerytury
Szkoła muzyczna w Sanoku pod kierunkiem Andrzeja Smolika stopniowo rozrastała się o kolejne "przybudówki", przygotowując ofertę adresowaną do nieco innych odbiorców, dlatego obecnie każdy może znaleźć coś dla siebie. W budynku Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. działa Społeczna Szkoła Muzyczna I i II st. pod dyrekcją dr. Tomasza Tarnawczyka.

Andrzej Smolik jest współtwórcą i prezesem (od 1990 r.) Sanockiego Towarzystwa Muzycznego, przy którym funkcjonuje Przedszkole Muzyczne, Społeczne Ognisko Muzyczne dla młodszych, a dla starszych Studium Muzyczne, otwarte dla każdego, bez względu na wiek. Można tam uczyć się grać na każdym instrumencie, choć jest to nauka płatna.

Przy PSM i związanych z nią instytucjach działają również: orkiestra dęta pod dyr. Piotra Grabonia, chór i orkiestra prowadzone przez dr Elżbietę Przystasz, zespoły smyczkowe, m.in. "Con Amore" Grażyny Dziok (przy SDK), zespoły wokalne: "Animato" i "Souliki" dr Moniki Brewczak. Na dłużej lub krócej powstają kameralne dueciki, tria czy kwartety, w których dzieci uczą się współpracy w grupie, nabierają wrażliwości społecznej i pozytywnej motywacji. 

Międzynarodowe Spotkania Akordeonowe
Z niewielkiej regionalnej imprezy w 1988 r., obejmującej zasięgiem ówczesne województwo krośnieńskie, wyrosły na największe wydarzenie akordeonowe w Polsce. Przyciągają najwięcej wykonawców (ostatnio 140 zgłoszeń), gości zagranicznych i koncertów. Oprócz nich są także inne propozycje: sesja naukowa, wykłady, warsztaty mistrzów. W przyszłym roku XX edycja Spotkań zbiegnie się w czasie z ich 30-leciem. Nadaniu imprezie rozmachu dopomógł przypadek: w 1992 r. Maciej Kandefer z Kariną Zalewską pojechali na ogólnopolski konkurs do Suwałk, gdzie okazali się największym odkryciem. Nauczyciel tego duetu, Andrzej Smolik, usłyszał od organizatorów: następny konkurs akordeonowy robimy w Sanoku. I tak się stało, a rok 1994 r. to początek Międzynarodowych Spotkań Akordeonowych, organizowanych co 2 lata.

Od 2002 r. natomiast rozwija się jedyny w Polsce Międzynarodowy Konkurs Kompozytorski na kompozycję akordeonową.

Dyrektor nie promuje jednak wyłącznie swojej dziedziny - przykładem niech będzie choćby rozwój Międzynarodowego Forum Pianistycznego "Bieszczady bez granic" czy Międzynarodowych Spotkań Gitarowych.

Administrator
W 1990 r., gdy Andrzej Smolik objął stanowisko dyrektora sanockiej szkoły, powołano również PSM II st., co poszerzyło i podniosło poziom oferty edukacyjnej. Konieczna stała się jednak rozbudowa budynku, który miał - co dziś wydaje się niewiarygodne - tylko jedno skrzydło, i to jednopiętrowe. Dzięki m.in. współpracy z zaangażowanymi rodzicami, rok szkolny 1992/93 powitano już w nowym, trzykondygnacyjnym obiekcie. Placówka otrzymała imię Wandy Kossakowej, wybitnej sanockiej pianistki i cenionego pedagoga. Kolejne zmiany to rozbudowa szkoły o nowe skrzydło, które ostatecznie powstało w 2011 r., a rok później - nowoczesna sala koncertowa na 200 miejsc, o znakomitej akustyce (początkowo miała mieć kształt... akordeonu). Wymagało to przychylności i wsparcia finansowego ze strony kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego, ale także pisania programów operacyjnych na rozpoczęcie budowy i na wyposażenie oraz na adaptację akustyczną sali koncertowej. Budzi ona podziw, a nawet pewną zazdrość artystów przyjeżdżających do Sanoka. Bywa, że goście mówią, iż nawet na niektórych uczelniach zagranicznych nie ma takich warunków, w jakich funkcjonuje obecnie sanocka placówka.

Jest otwarty na nowe doświadczenia, młody duchem. Zamierza nadal pracować jako nauczyciel, spełniać się w pracy pedagogicznej. Twierdzi, że taką właśnie pracę lubi najbardziej i to, żeby "dzieci miały przyjemność z grania", z uprawiania muzyki.

Trudno wymienić wszystkie otrzymane przez niego nagrody i wyróżnienia. Nie sposób nawet wyliczyć wszystkich podziękowań za udostępnianie (zawsze bezpłatne) sali koncertowej na rozmaite imprezy charytatywne czy udział uczniów i nauczycieli (np. Roberta Handermandera) w różnych przedsięwzięciach lokalnych. Można powiedzieć: umie pomagać, motywować, wspierać rozwój, popychać do przodu, zachęcać do próbowania czegoś nowego.

- Jest moim nauczycielem akordeonu, przyjaźnimy się. Według mojej oceny, jest wielki i to co robi dla szkoły, dla kultury, środowiska, zasługuje na wyróżnienie go tytułem człowieka roku - mówi o Andrzeju Smoliku jeden z jego dorosłych uczniów ze Studium Muzycznego.

Agnieszka Szczepańska
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe