Nie odmawia pomocy

  • 28.05.2017, 05:00
  • Sabina Twore
Nie odmawia pomocy fot. archiwum B. Wolanin
Bolesław Wolanin znany jest w lokalnym środowisku przede wszystkim jako właściciel firmy turystyczno-transportowej oraz główny sponsor młodzieżowej orkiestry dętej Avanti.

Pomysł, aby działać społecznie, zrodził się u niego całkiem przypadkowo.

- Na pogrzeb mojej mamy jeden z kolegów zaprosił orkiestrę z Jaćmierza, która była w totalnym rozpadzie i wszystko wskazywało na to, że nie przetrwa - opowiada. - Grupa liczyła wówczas około 16 osób. Kilka dni później poproszono mnie, czy nie zechciałbym sponsorować orkiestry. Ponieważ mam miękkie serce, bez zastanowienia zgodziłem się.

Pan Bolesław kupił muzykom nowe stroje, wyposażył w porządne instrumenty, a pół roku później orkiestra działa już pod szyldem Avanti. Od początku grupą kierował dyrygent Grzegorz Maliwiecki, zaś opiekę nad mażoretkami objęła jego żona Agnieszka.

- To dzięki panu Bolesławowi dzisiaj istniejemy i odnosimy sukcesy – mówi Agnieszka Maliwiecka. - To on wziął pod swoje skrzydła uzdolnioną młodzież i jako sponsor generalny umożliwił dalszy jej rozwój.

Intensywne próby i umiejętne rozwijanie talentów sprawiły, że grupa zaczęła odnosić liczne sukcesy i to nie tylko na szczeblu regionalnym, ale również krajowym i międzynarodowym. Z kilkunastu osób orkiestra rozrosła się do około 90.

- Czuję ogromną satysfakcję, gdy widzę na twarzach naszych wychowanków radość - opowiada Wolanin. - Zależy mi, żeby młodzież rozwijała swoje talenty, aktywnie i wartościowo spędzała czas. Ktoś musi im przecież pomóc, aby wszystko szło w odpowiednim kierunku. Muszę się przy okazji pochwalić, że nasz były muzyk obecnie jest zatrudniony w Orkiestrze Reprezentacyjnej Straży Granicznej w Nowym Sączu, a drugi w Warszawie w Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Kolejny nasz podopieczny jest mistrzem świata w klarnecie. Mowa tutaj oczywiście o Tomku Sowie - dodaje z dumą.
Pan Bolesław zaznacza, że orkiestra nie miałaby racji bytu, gdyby nie liczni sponsorzy.

Ale nie tylko orkiestra pochłania czas pana Bolesława. Jako prezes Avanti musi przez cały czas trzymać rękę na pulsie.
- Po ukończeniu szkoły nie chciałem pracować w biurze, więc zatrudniłem się w firmie turystycznej jako kierowca autobusu. Dzięki temu poznałem całą Europę wzdłuż i wszerz, zwiedziłem też trzy kontynenty.

To było głównym motywem, żeby otworzyć swoją firmę turystyczno-transportową, która funkcjonuje do chwili obecnej na bardzo wysokim poziomie.

Ponieważ pan Bolesław słynie w środowisku jako hojny darczyńca, po pomoc finansową udaje się do niego wiele szkół i instytucji, którym nie potrafi odmówić pomocy. Sponsoruje też liczne wydarzenia kulturalne, zarówno w regionie, jak i w kraju. Pan Wolanin jest przez wielu bardzo szanowany, dlatego też zaproszenia na różnego rodzaju wydarzenia patriotyczne napływają do niego nieustannie.

- Posiadam uprawnienia do odznaczania medalami zasłużonych dla regionu i kraju obywateli, stąd ciągła moja wędrówka po Polsce - mówi. - Cieszę się, że mam kontakt z wielkimi osobistościami - dodaje.

Nasz kandydat do tytułu Człowieka Roku 2016 działa w wielu organizacjach, których nawet nie jest w stanie wymienić. Dla przykładu można tutaj wskazać Towarzystwo Przyjaciół Sanoka i Ziemi Sanockiej, Ligę Obrony Kraju, Ligę Ochrony Przyrody, Związek Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego w Warszawie, gdzie jest członkiem zarządu głównego, Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Policyjnych, Związek Żołnierzy Wojska Polskiego, Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji IPA czy Ligę Morską i Rzeczną.

Bolesław Wolanin posiada stopień oficerski pułkownika (Bractwo św. Stanisława Patrona Polski), stopień kontradmirała Ligi Morskiej i Rzecznej, stopień Generał Broni (Inspektor Generalny i Dywizji Kawalerii i Gwardii Narodowej). Jest również konsulem honorowym Ukrainy w Polsce.

Pan Bolesław jest także radnym Miasta Sanoka. Jako jedyny swoją dietę w całości przekazał na cele młodzieżowe.
- 500 zł ofiaruję na sanocki klub sportowy i 500 zł na wsparcie instruktorek tańca młodzieżowego.

Losy Sanoka nie są mu obojętne i jak tylko może, stara się dbać o dzielnicę, w której mieszka i na bieżąco rozwiązywać problemy mieszkańców. Zaznacza jednak, że w przyszłych wyborach startować już nie będzie.

- Brakuje mi czasu, żeby wszystkim dobrze i rzetelnie się zająć - mówi. - Robiąc cokolwiek tylko dla zaistnienia, to nie ma najmniejszego sensu. Trzeba działać i robić to z sercem, a mnie niestety nie jest łatwo pogodzić obowiązki zawodowe z byciem radnym.

W czasie rozmowy z panem Bolesławem udało nam się dowiedzieć, że wiele lat temu był prezesem sanockiego klubu hokejowego, którego uratował od likwidacji.

- To były trudne czasy, bo klub nie posiadał żadnych pieniędzy - wspomina. - Zastałem wówczas klub w opłakanym stanie. W ciągu trzech lat odbudowałem go, a nasi zawodnicy dokopali wtedy nawet Cracovii. Miałem kilkakrotnie propozycje, żeby ponownie zająć się klubem, ale z braku czasu musiałem niestety odmówić.

O tym, jak bardzo są mu wdzięczne różne instytucje i organizacje, świadczą chociażby podziękowania, których nie sposób się zliczyć. Także medali i oznak pan Bolesław ma całe mnóstwo. Część zdobi ściany jego biura, reszta spoczywa w honorowym miejscu w szufladzie biurka.

Sabina Twore
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe