Szlakiem nieistniejących cerkwi

  • 20.08.2017, 09:29
  • Agnieszka Szczepańska
Szlakiem nieistniejących cerkwi Agnieszka Szczepańska
W kolejną wędrówkę z cyklu w niedzielę za miasto z przewodnikiem PTTK sanoccy turyści udali się w Bieszczady. Mimo chmur grożących w każdej chwili deszczem na wycieczkę odważyło się prawie 60 osób, w tym wiele z dziećmi.

Prowadzeni przez przewodnickie małżeństwo Monikę i Artura Kowalczyków turyści przejechali autokarem z Sanoka przez Ustrzyki Dolne do Czarnej Dolnej. Tu obejrzeli miejsce, gdzie stała cerkiew pw. św. Wielkiego Męczennika Dymitra, która zawaliła się w 1974 r. Następnie przez opuszczony przysiółek Harwaty i Moklik, wznoszący się 675 m n.p.m., wyruszyli do Paniszczowa - nieistniejącej wsi, która liczyła przed wojną ponad 800 mieszkańców. Obecnie jest to rozległa dolina, przez którą wije się Paniszczówka, wpadająca następnie do Jeziora Solińskiego. Ten skromny potok, poprzecinany tamami bobrów, przy przekraczaniu go (czterokrotnie) nastręczył sporo kłopotów wędrowcom, którzy daremnie usiłowali nie zamoczyć butów. W Paniszczowie wycieczkowicze obejrzeli podmurówkę po drewnianej cerkwi pw. św. Paraskewii, którą rozebrano w 1978 r. Z Chrewtu autokar zabrał turystów do Rajskiego, gdzie przy ośrodku Caritas czekał na nich pod wiatą piec z kiełbaskami, chleb i gorąca herbata. Posiłkowi towarzyszył koncert piosenki bieszczadzkiej i nie tylko, w wykonaniu Artura Kowalczyka i zaprzyjaźnionych sanockich "zakapiorów".

Agnieszka Szczepańska
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe