Drapieżna cywilizacja

  • 30.08.2017, 05:00 (aktualizacja 28.08.2017 08:51)
  • Monika Garbowska
Drapieżna cywilizacja pixabay.com
W poprzednim numerze naszego tygodnika zamieściliśmy list czytelnika na temat wycinki drzew na Hyrlatej w Bieszczadach. Jego zdaniem to dewastacja. Co na to leśnicy?

Masyw podlega pod zarząd Nadleśnictwa Cisna.
- We wskazanym miejscu nie było do tej pory żadnej wycinki, szykujemy powierzchnię do wykonania prac w przyszłym roku - tłumaczy Władysław Chmurski, nadleśniczy. - Po pierwszych informacjach na ten temat, które pojawiły się w internecie, pracownicy nadleśnictwa przeprowadzili kontrolę na miejscu. To jest nieprawda, co czytelnik napisał. Rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie napisał sprostowanie w tej sprawie. Wykonując swoją pracę, musimy postępować zgodnie z pewnymi zasadami. W 2015 r. mój poprzednik na stanowisku nadleśniczego pozwolił na wyznaczenie przebiegu tej trasy turystycznej częściowo po istniejącym szlaku zrywkowym, który istniał tam znacznie wcześniej. Uważam, że to był poważny błąd. Czytałem list czytelnika i sądzę, że wypisywanie tych dziwnych historii o kilkuset drzewach zniszczonych, wyciętych i wyłamanych jest niedopuszczalne - kwituje.

Jak podkreśla nadleśniczy, zgodnie z obowiązującymi przepisami, przed przystąpieniem do wykonania prac związanych ze ścięciami rębnymi czy przedrębnymi  należy wyznaczyć szlaki zrywkowe, wyremontować istniejące i w razie potrzeby dorobić nowe. Nie można wpuścić ludzi na teren, na którym istniałoby zagrożenie dla ich bezpieczeństwa przy wykonywaniu prac. Dopuszczalne są "przechyły wzdłużne" na szlakach. Jak zaznacza, powyżej pewnych spadków nie można wpuścić sprzętu, gdyż nie będzie mógł pracować i stanie się zagrożeniem dla pracowników. Dotyczy to również "przechyłów poprzecznych". Nie da się wjechać na stok górski ciągnikami zrywkowymi,czy sprzętem wykonującym te prace, bo nie jest do tego przystosowany. Wycinka drzew polega nie tylko na pozyskaniu drewna, a również odsłanianiu istniejących odnowień naturalnych.

- Jest zarządzenie Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, które precyzuje, w jaki  sposób lokalizować szlaki zrywkowe - argumentuje nadleśniczy Chmurski. - Na tym dokumencie się opieramy. Ci, którzy próbują wypowiedzieć się w tej sprawie, powinni najpierw przyjść do nadleśnictwa i poprosić o komentarz, a nie obrzucać nas nieuzasadnionymi zarzutami. Nie ma mowy o jakiejkolwiek dewastacji - kontynuuje. - Jestem zdziwiony, że osoba mająca zastrzeżenia zaczyna od rzucania pomówień. Spotkałem się z wypowiedziami, że sprawa zostanie oddana do prokuratora. Chętnie się z nim spotkam i wyjaśnię, na ile bezprawne są działania nadleśnictwa. Zawsze można opowiadać bzdury. Póki co, jest to w Polsce bezkarne. Gadanie głupot niewiele kosztuje, ale można narazić się na śmieszność -  mówi z niesmakiem.

Jak stwierdza, od wielu lat są wykonywane takie prace, a lasy nie pustoszeją. Lesistość gminy Cisna i terytoriów przyległych (Baligród, Solina) wynosi ponad 92 %. To znaczy, że taką powierzchnię w granicach administracyjnych Nadleśnictwa Cisna stanowią lasy. Jak ocenia nadleśniczy Chmurski, jest to bardzo dużo, nawet jak na warunki w Bieszczadach.

Hyrlata
to masyw górski, wznoszący się nad doliną Roztoczki i Solinki. Bardzo często potocznie określa się tą nazwą jego najwyższy wierzchołek. W skład masywu wchodzą: Berdo, Szymowa Hyrlata oraz Rosocha. W czasie II wojny światowej do 1942 r. przebiegał tędy szlak kurierski. Od roku 2015 istnieje szlak niebieski PTTK z Wołosania przez Żubracze do Roztok Górnych, który biegnie przez Hyrlatą.

Monika Garbowska
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe