Sanok umiera

  • 4.09.2017, 06:53
  • Anna Twardy
Sanok umiera Anna Twardy
Sanok zajął niechlubne, bo szóste miejsce na liście 122 miast, którym grozi zapaść społeczno-kulturalna. Czy grozi mu kryzys? Co na to włodarze miasta?

Raport przygotował Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk. Pod lupę wzięto 255 średnich miast w Polsce, których liczba mieszkańców liczy powyżej 20 tysięcy. Według badaczy, Sanok znalazł się w grupie miast z nasilającymi się problemami społeczno-ekonomicznymi. Jest jedną z aglomeracji kryzysowych, w których następuje silne tracenie funkcji i występuje skrajnie zła sytuacja społeczno-gospodarcza. Główne kłopoty to: narastające problemy społeczne, np. patologie, brak pracy i spadek liczby ludności, głównie osób młodych, starzenie się lokalnego społeczeństwa.
 
Na wygnaniu
To, że brak pracy jest głównym powodem wyjazdów z Sanoka, potwierdzają historie naszych rozmówców. Wszyscy oni, osoby w wieku 25-35 lat zdecydowali się opuścić rodzinne miasto w poszukiwaniu odpowiedniego zatrudnienia i godnej płacy.

- Pracowałem w Sanoku w jednym z zakładów produkcyjnych - opowiada Damian, lat 26. - W tym samym czasie podjąłem studia w trybie zaocznym. W momencie, kiedy studia dobiegły końca, zacząłem szukać pracy w swoim zawodzie - w transporcie. Lecz po wysłaniu dużej liczby podań do różnych sanockich i okolicznych pracodawców nie dostałem żadnego pozytywnego odzewu. Wtedy pomyślałem o wyjeździe za granicę.

Damian od dwóch lata mieszka w Anglii. Czy planuje powrót? Oczywiście, istnieje taka opcja, żeby wrócić, tylko czy Sanok da mu szansę znaleźć pracę, za którą będzie mógł utrzymać godnie siebie i swoją rodzinę? Jak sam mówi, obawia się, że nie.
Patrycja, lat 29, do Rzeszowa z Sanoka wyjechała na dwuletnie studia magisterskie. Po zakończeniu nauki chciała wrócić do rodzinnego miasta, ale... znalazła pracę w Rzeszowie.

- Od znajomych dowiedziałam się, że pewna firma potrzebuje osoby do sprzątania w biurze - mówi. - Po paru miesiącach dostałam lepiej płatną pracę w biurze, w którym akurat sprzątałam. W tym czasie mąż też dostał dobrze płatne zatrudnienie w jednej z rzeszowskich firm. Po paru latach zdecydowaliśmy, że jednak zostajemy w tym mieście. Szkoda było rezygnować z dobrych zarobków. Owszem, chcieliśmy wrócić w nasze rodzinne strony, bo cały czas się myślało o swoim mieście, ale brak perspektyw na znalezienie pracy w Sanoku i jego okolicach sprawił, że musieliśmy się zdecydować o pozostaniu w stolicy Podkarpacia.

Jak zaznacza Patrycja, do takiej decyzji przyczyniło się również to, że jej siostra po prawie roku szukania pracy w Sanoku musiała wyjechać za granicę, a brat jej męża swoją przyszłość związał z Warszawą.

- Również większość naszych znajomych porozjeżdżała się w różne kierunki - mówi. - Teraz do Sanoka przyjeżdżamy w odwiedziny do naszych rodziców i nie zamierzamy wracać tutaj na stałe.

Niektórych z Sanokiem wiąże duży sentyment, ale sytuacja zmusza do mieszkania w innym mieście.

- Sanok jest miastem bliskim mojemu sercu i mam wiele miłych wspomnień z nim związanych - mówi Joanna, lat 33. - Do wyprowadzki przyczynił się mój mąż, a raczej jego nowa praca.

Jak mówi, w Rzeszowie również czekają na nią większe perspektywy związane z pracą i rozwojem zawodowym. Nowe miejsce zamieszkania zapewnia także większe możliwości rozwijania pasji oraz zainteresowań jej dzieci. Mają dostęp do większej ilości szkół i uczelni wyższych.

- Jeśli ktoś zapyta mnie, czy kiedyś wrócę do Sanoka, to niczego nie wykluczam - mówi. - Sanok to wspaniałe i cudowne miasto. Nie jestem w stanie określić, czy Rzeszów jest moim ostatnim przystankiem, czy przystankiem z dłuższym postojem.
 
Niektórzy zostają
Jest też pewna liczba osób, która zdecydowała się pozostać w rodzinnym mieście i tutaj szukać pracy jak np. Anna, lat 26.
- Wróciłam po zakończeniu studiów, bo wiedziałam, że w swoim zawodzie szybciej znajdę zatrudnienie właśnie w Sanoku - mówi. - Tutaj nie ma dla mnie takiej konkurencji, z którą musiałabym się zmierzyć w innych, większych miastach. Nie wykluczam jednak, że kiedyś stąd wyjadę.

Inni decydują się nawet założyć firmy na terenie miasta i optymistycznie patrzą w przyszłość.
- Prowadząc działalność w Sanoku, trzeba uzbroić się w cierpliwość - mówi Agnieszka, lat 35, która niedawno założyła firmę. - To specyficzne miasto. Nie każdy rodzaj działalności skazany jest tutaj na niepowodzenie. Potrzeba jednak dużego samozaparcia w dążeniu do celu.
 
Seniorzy na osiedlach
Według danych, przedstawionych na stronie Urzędu Pracy w Sanoku,  (patrz. tabele) sytuacja nie przedstawia się aż tak źle. Jednak mogą być one niemiarodajne.

Socjolog Iwona Żuk tłumaczyła nam że, by móc oszacować przybliżoną wielkość populacji, należy wyodrębnić z liczby mieszkańców miasta osoby w wieku produkcyjnym (18-50 lat) i na podstawie średniego dla regionu poziomu emigracji zarobkowej obliczyć szacunkową liczbę emigrantów zagranicznych.

- Należałoby również na podstawie liczby zameldowanych mieszkańców w wieku 18-25 lat (a więc potencjalnych studentów) oraz średniego odsetka młodzieży podejmującej studia dzienne obliczyć szacunkową liczbę studentów, którzy opuszczają miasto z powodu podjęcia studiów wyższych. Te dwie wartości: szacunkowa liczba emigrantów i szacunkowa liczba studentów dziennych po odjęciu od liczby osób zameldowanych dałaby przybliżony obraz wielkości populacji mieszkańców Sanoka.
Według obserwacji mieszkańców sytuacja nie zalicza się do najoptymistyczniejszych. Na niektórych osiedlach w Sanoku około 70 procent mieszkańców to seniorzy. Pan Tomasz, były nauczyciel, który od ponad pięćdziesięciu lat mieszka w Sanoku, przyznaje, że młodych jest coraz mniej.

- Z własnych obserwacji i wiedzy o losach moich byłych uczniów mogę twierdzić, że miasto się wyludnia - mówi. - Młodzież zostaje w Rzeszowie lub Krakowie, gdzie studiowała, albo wyjeżdża za granicę. Znam sporo takich osób. Na osiedlu, gdzie mieszkam, dzieci znajomych pozakładały rodziny, ale nie tutaj, a np. w Londynie. Zostają starsi, bo młodzież nie widzi przyszłości dla siebie w Sanoku. Nowych osiedli i perspektyw na dobrze płatną pracę nie ma.
 
Optymizm burmistrza
Burmistrz Tadeusz Pióro nie zgadza się ze stwierdzeniem, że Sanokowi grozi katastrofa społeczno-gospodarcza.
- Być może tak było jeszcze kilka lat temu, ale teraz sporo dzieje się w Sanoku – mówi. - Na początku należy zaznaczyć, że nasze miasto nigdy nie będzie dużym centrum przemysłowym. Nie taka jego rola. To przede wszystkim miasto kultury i turystów.

Jak mówi włodarz, do Sanoka przyjeżdża sporo osób, dzięki którym Sanok się rozwija. Nie brakuje także pracy. Są zakłady, które zatrudniają po kilka tysięcy osób. Za przykład burmistrz podaje Pass-Pol, w którym pracuje prawie 3 tysiące osób, Stomil - prawie 2 tysiące, Centurion - prawie 1600, zaś pomniejsze firmy prywatne zatrudniają po 500-800 osób. Powstają też nowe miejsca pracy jak Bricomarche, a Autosan, według włodarza, ma szansę stanąć w końcu na nogi i zamiast około 350 osób, zatrudniać prawie tysiąc. Według burmistrza problemem są przede wszystkim niskie wypłaty.

- Teraz płace troszkę drgnęły, bo pojawia się walka pomiędzy zakładami o dobrego pracownika – mówi burmistrz. - Ale generalnie są niskie, więc młodzi wyjeżdżają.

Mimo to sanocki magistrat stara się przeciwdziałać negatywnym tendencjom i zachęcać młodych do pozostania. Już zastanawia się nad budową nowych mieszkań. Obecnie zlecił wykonanie programu funkcjonalno-użytkowego.
- Spodziewamy się, że we wrześniu ten program zostanie nam przedstawiony i będziemy mogli podjąć decyzje, co dalej z mieszkaniami w Sanoku – mówi włodarz. - Na tym etapie za wcześnie mówić o konkretach. Przed nami opracowanie budżetu na kolejny rok, który pokaże, jaka będzie sytuacja finansowa miasta.

Tadeuszowi Pióro nie brakuje więc optymizmu.

- Statystyka przedstawiona przez PAN mija się odrobinę z prawdą – mówi. - Sanok się rozwija. Staramy się korzystać ze środków ministerialnych, realizujemy różne projekty. Sanok nie jest miastem duchów. Wierzę, że młodzi będą wracać do miasta.

Więcej w 35 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka

Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Piotr Kilarski
Piotr Kilarski 4.11.2017, 07:57
Panie Burmistrzu i Panie Posle moje gratulacje za optymizm. Huuura optymizm, polecalbym fryzjera moze opadna rzesy z oczu.
Probowałem wrocic do Sanoka. Sanok potrzebuje pieniedzy z podatkow ludzi, ludzi do pracy, dobrej stabilnej pracy, pracy za pieniądze, pieniadze ktore nie sa jałmuzną. Nawet Ukraincy jadą dalej. Taka mala parafraza karawana idzie na zachód tylko pensje nie rosną.

Pozostałe