Sanok oczami internautów

  • 11.09.2017, 15:57
  • Anna Twardy
Sanok oczami internautów fot. Anna Twardy
Opublikowany w poprzednim numerze Korso Gazety Sanockiej artykuł "Sanok umiera" spotkał się ze sporym odzewem w mediach społecznościowych. Internauci wyrazili swoje opinie o tym, czy miastu grozi kryzys społeczno-kulturalny. Poznajcie ich zdanie.

Beata Kowalska nie zgadza się, że Królewskie Miasto z największą kolekcją obrazów Beksińskiego, z fantastycznym Skansenem, z cyklicznymi imprezami kulturalnymi, z festiwalami muzyki poważnej, w którym nieustannie coś się dzieje, umiera kulturalnie.

- Nonsens - pisze. - Sanok jest aktywny, żywy, z dzieciakami ze szkół, które prowadzą dyskusje o filozofii przy piwie. Sanok pod wieloma względami to mały Kraków. Jakaś pseudoankieta i pseudownioski ze śmietnika - ocenia ostro.
Z kolei Stanisław Kornasiewicz przyznaje, że umiera nie tylko Sanok, ale również Leżajsk i Przemyśl. O taki stan rzeczy oskarża obecną władzę. Przytakuje mu Marek Wojtas.

- Dokładnie! Sam pamiętam rozwój Sanoka za rządów PO-PSL - czytamy w jego poście. - W mieście przybywało ludzi, kwitł przemysł, a kultura stała na wysokim poziomie. Za PiS widzę tylko nowe kościoły, pielgrzymki, miesięcznice i alkoholików, na pewno za 500+.

Troszkę inne spojrzenie na stan rzeczy za rządów PO-PSL ma inny internauta - Kamil Kucharski. Mężczyzna nawiązuje również do słynnego spóźnienia Autosanu, o którym pisaliśmy na łamach naszej gazety w ostatnich dwóch numerach.

- Wtedy za czasów PO-PSL z kranu leciał miód i mleko, a na ulicach można było spotkać samych szczęśliwych ludzi, beztrosko szwendających się po targowisku w środę, którzy rozmyślają, jak z zasiłku 600 zł utrzymać 3-osobową rodzinę. Żeby za niedługo nie było w Sanoku jak w jednym z pamiętnych skeczów, gdzie wszyscy wyszli do Szkocji i w Anglii prawie nikt nie został. Bo jeśli nadal będą takie "spóźnienia" jak to ostatnio, to faktycznie za 20 lat wszystko będzie sprzedane i oddane za bezcen w ręce jakiś dziadów, i zarobi na tym ten, co to spóźnienie zorganizował. A ludzie?

Internauci dostrzegają problem wyludnienia, który dotyka miasto.

- Oczywiście, że się wyludnia - przyznaje Marcin Zimoń. - Mało zakładów przemysłowych, mylne słowa burmistrza, że to nie miasto przemysłowe, zero stref ekonomicznych. Dlaczego nikt nie myśli o poszerzeniu granic administracyjnych miasta? - pyta.
Inni nie omieszkają zwrócić uwagi na... zapuszczone alejki nad Sanem po stronie placu, na którym parkują TIR-y i brak inwestowania w tereny rekreacyjne niedaleko Skansenu.

- Nic się nie dzieje w Sanoku - mówi. - Może warto wziąć przykład z Rzeszowa.

Przegrana turystyki
Dyskusja rozwinęła się również pod postami udostępnionymi przez internatów. Dariusz pisze:
- Mam sporo przyjaciół w Sanoku. Sądzę, że jest wiele zaniedbań od lat. Składa się na to kilka czynników.
Mężczyzna jako przykład podaje stację kolejową w Sanoku i Zagórzu.

- Bez toalety, informacji o nowym miejscu PKS - wymienia. - Na dworcu w Zagórzu jest firma pogrzebowa. Poczekalnia dla podróżnych jest zamknięta. Turysta czuje się intruzem na powitanie. W momencie, gdy powstanie więzienie na 1000 miejsc i obwodnica, to Sanok zostanie twierdzą. Turyści miasto omijać będą wielkim łukiem obwodnicy, więzienne miasto raczej do zwiedzania mniej zachęca. Wiem, inne zdanie mają koledzy na miejscu. Miejsca pracy itd. Moim zdaniem, turystyka przegra, co dla Sanoka będzie wielką stratą. Kasa, która przez lata poszła na uboczną promocję miasta (niszowe imprezy w stylu żużel na lodzie), skumulowana i rozsądnie wydana zaczynałaby procentować. Są miasta o podobnej wielkości z turystyki żyjące. Sanok z olbrzymim potencjałem miasta i okolic nie potrafi. Zostaje więzienie i pancerne autobusy dla armii z 20-minutowym opóźnionym zapłonem.

 Joanna dodaje, że sytuacja, która pogłębia się niezależnie od władzy, dotyka również inne podkarpackie aglomeracje. Mimo to zachęca turystów do odwiedzania Sanoka.

- Nastąpiła taka centralizacja, kumulacja dóbr w stolicy, tam jest władza, tam jest biznes, Polska myśli Warszawą - tłumaczy. - Smutno patrzeć, jak główny nurt powoli omija kolejne miejsca. Tu na Podkarpaciu są takie perełki, które ominął już przed wiekami albo przed laty, umarłe widmowe miasta: Jaśliska, odrobinę Dukla, Jarosław, Przemyśl, a teraz Sanok. Wydaje się, że Krosno stara się utrzymać na powierzchni, ale czy się uda - trudno powiedzieć. Oczywiście władza, mieszkańcy mogą się nie marginalizować na własną prośbę, dbać o to, by być na bieżąco ze światem, bo kasa to nie wszystko, ale - drogi czytelniku, jeśli jesteś turystą, nie wydawaj na dalekie podróże do global kurortów. Przyjedź tu, zobacz, jak tu ładnie.

Joanna zaznaczyła, że pomóc w takiej sytuacji może tylko obywatelska solidarność.

- ...interesowanie się, wspieranie tutejszych inicjatyw i domaganie się, by w mediach taki Sanok istniał właśnie nie tylko, kiedy widać jego porażkę (Autosan), a Podkarpacie w mediach nie było jedynie matecznikiem PiS-u, bo na razie służy tylko za przykład zapyziałego końca świata, a tu się sporo dzieje.

Sanoczanom pozostaje tylko zastanowić się nad słowami, których użyła Elżbieta:
- Już wkrótce w Sanoku będzie jeden wielki skansen.

Miejmy nadzieję, że akurat ta prognoza się nie spełni...

Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe