Ludzie mało doceniają rehabilitację, a odgrywa ona ogromną rolę w powrocie pacjenta do zdrowia.

  • 1.11.2017, 14:17 (aktualizacja 03.11.2017 18:30)
  • Anna Twardy
Ludzie mało doceniają rehabilitację, a odgrywa ona ogromną rolę w powrocie pacjenta do zdrowia. Kadra Powiatowego Centrum Rehabilitacji Leczniczej to osoby pełne pasji i zaangażowania w swoją pracę. fot: Anna Twardy
Gdy społeczeństwo się starzeje jej zbawienny wpływ na zdrowie dostrzegamy, gdy sytuacja zmusi nas do skorzystania z pomocy rehabilitanta.

W powiecie sanockim największą placówką rehabilitacyjną jest Powiatowe Centrum Rehabilitacji Leczniczej podlegające pod SP ZOZ w Sanoku. Placówka w ciągu miesiąca przyjmuje około dwustu osób i wykonuje średnio dziewięć lub dziesięć tysięcy zabiegów.

- Jesteśmy w stanie przyjmować bardzo dużo osób - mówi Maria Szałankiewicz-Skoczyńska, kierownik zakładu. - Jesteśmy publicznym zakładem opieki zdrowotnej i nam pracownikom nie mieści się w głowie, że jeśli trafią do nas przypadki wymagające rehabilitacji, to nie znajdą u nas ratunku.

Zakład jest otwarty również w okresie wakacji. Funkcjonuje przez cały rok, codziennie od poniedziałku do piątku, od godziny 7 rano do 18 wieczorem.
 
Wyśmienita kadra
Zakład spełnia wszystkie niezbędne standardy. Ma odpowiednią wielkość gabinetów, gabinet do kinezyterapii, salę gimnastyczną do ćwiczeń indywidualnych, podjazd i toalety dla niepełnosprawnych. Największą dumą napawa jednak kadra: świetnie wyszkolona i pracująca z pasją.

- Zatrudniamy dwanaście osób - mówi kierownik Szałankiewicz-Skoczyńska. - Osiem to magistrzy fizjoterapii lub rehabilitacji, zaś cztery to technicy fizjoterapii. Również w szpitalu pracuje sześciu magistrów. Wykonują swoją pracę na oddziałach szpitalnych: ortopedii, wewnętrznym, dziecięcym, kardiologii, chirurgii, neurologii i zakaźnym. Praca jest bardzo trudna i warunki są ciężkie. Tylko oddział neurologii zapewnia rehabilitantom pracownię z prawdziwego zdarzenia.

W zespole pracuje Małgosia, która zajmowała się między innymi dziećmi z porażeniem mózgowym i wadami postawy.

- Lubię swoją pracę - mówi. - Czasami człowiek wydaje się wypalony z powodu rutyny, ale po szkoleniu czy kursie dostaje się zastrzyku energii. W tym zawodzie trzeba być na bieżąco, ciągle zdobywać nową wiedzę. Czytać pisma, chodzić na szkolenia. Szkoda tylko, że często za własne pieniądze i w ramach urlopu. Satysfakcja pozostaje, ale niekiedy tylko własna. 
Jej kolega Marcin Kondyjowski pracuje w zawodzie dwanaście lat, w Centrum dwa lata.

- Zajmuję się pacjentami, którzy mają na zleceniach metody specjalne, np. MacKenziego, czyli mechaniczne diagnozowanie i leczenie problemów kręgosłupa. Jest to wąska specjalizacja. Cały czas się doszkalamy. Dążymy do rozwoju po to, aby ta opieka nad pacjentem była skuteczna i aby pacjenci byli zadowoleni. Szkolimy się w coraz szerszym zakresie metod terapeutycznych i poszerzamy naszą ofertę. Pacjenci do nas wracają, więc sądzę, że wykonujemy swoją pracę bardzo dobrze.

Jak zaznacza kierownik, większość jej pracowników ukończyła dodatkowe szkolenia i kursy, zdobywają certyfikaty i ciągle się rozwija. Kursy są bardzo drogie, w większości opłacane przez pracowników. W ostatnim czasie udało się pozyskać środki z Powiatowego Urzędu Pracy w Sanoku. Przeszkoliło się czterech fizjoterapeutów z zakresu rehabilitacji kardiologicznej w Łodzi. Kierownik Szałankiewicz-Skoczyńska i jej pracownicy mają nadzieję, że zostaną utworzone oddziały rehabilitacji kardiologicznej.

- Jedna z moich pracownic przechodzi szkolenie z terapii przeciwobrzękowej, która jest istotna i bardzo potrzebna np. przy mastektomii czy chorobach limfatycznych, zaś inny rehabilitant ukończył bardzo trudne zakończone egzaminem szkolenie z kinetic control - wymienia pani Maria. - Moi pracownicy kochają to, co robią i są w tym bardzo dobrzy, a większość zarabia najniższą krajową - dodaje ze smutkiem.
 
Najważniejszy kontakt
Do Powiatowego Centrum Rehabilitacji Leczniczej trafiają najtrudniejsi pacjenci. Często wcześniej wędrujący od placówki do placówki. Są to dzieci ze skoliozą i innymi chorobami, osoby z niedowładami, częściową demencją i najtrudniejszymi chorobami neurologicznymi.

- Pacjenci, którzy wymagają indywidualnej pracy - mówi pani Maria. - Kontaktu i pewnej więzi ze swoim rehabilitantem w drodze do wyzdrowienia. To też pewna forma terapii.

Rehabilitant pracuje z pacjentem przez dziesięć dni. Stosuje przy tym najnowsze metody terapii. Na początku przeprowadza wywiad, bo często zdarza się, że zalecenia przepisane przez lekarza są nieadekwatne do choroby pacjenta z powodu jego innych dolegliwości. Wtedy jest on odsyłany z powrotem do lekarza lub niektóre zabiegi, które mogą być niebezpieczne np. dla osób z rozrusznikiem serca, są  nierealizowane. Następnie rehabilitant opracowuje indywidualny program zajęć. Gdy już wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik, razem przystępują do wykonywania zajęć. Pacjenci korzystają z metod Mackenziego, Mulligana, PNF oraz z innych zabiegów związanych z terapią manualną.

- Przywiązują się do swoich rehabilitantów i często do nich wracają, jeśli sytuacja tego wymaga - mówi pani Maria. 
Placówka wykonuje dużą ilość nadwykonań. Tylko w ubiegłym roku było to około sto tysięcy punktów więcej niż jest refundowane.

- Nie sposób odrzucić potrzebującego pacjenta, tłumacząc, że nie mamy miejsca - mówi kierownik Szałankiewicz-Skoczyńska.
 
Za mało pieniędzy
Pieniądze otrzymywane z Narodowego Funduszu Zdrowia wystarczają zaledwie na wynagrodzenia dla pracowników i wydatki bieżące. Nowy sprzęt, jak mówi pani Maria, Centrum pozyskuje z różnych źródeł.

-  Dobrze współpracuję z Sanocką Fundacją Ochrony Zdrowia - mówi. - Dzięki niej otrzymaliśmy aparat do terapii ultradźwiękami. Dzięki wielu kontaktom, staramy się o nowy sprzęt np. ergometr, steper oraz bieżnię.

Kadra Powiatowego Centrum Rehabilitacji Leczniczej marzy o uruchomieniu oddziału rehabilitacyjnego. Jak na razie wszystko wisi w powietrzu, bo wiąże się to z dużymi nakładami, chociaż jest miejsce w szpitalu po nieczynnych oddziałach.
- Powiat sanocki jest powiatem w większości ludzi starszych - tłumaczy pani Maria. - Ilość pacjentów zwiększa się z roku na rok. Występuje duża urazowość, a w starszym wieku pacjenci cierpią na choroby przewlekłe. Oddział rozładowałby kolejki i umożliwił szybkie usprawnianie pacjentów, co jest bardzo ważne - zaznacza i dodaje: Od stycznia nowe rozdanie punktowe NFZ, oby było dla nas i pacjentów korzystne.

Henryk Przybycień, dyrektor SP ZOZ w Sanoku 
Oddział rehabilitacyjny w szpitalu jest potrzebny. Dzięki niemu moglibyśmy zapewnić kompleksową opiekę pacjentom leczonym np. na oddziale kardiologicznym lub poradni kardiologicznej. Dysponujemy w tej chwili rehabilitacją tylko ambulatoryjną, ale szpitalna byłaby cennym uzupełnieniem. Plany uruchomienia oddziału rehabilitacyjnego w szpitalu są, ale pozostaje kwestia zdobycia pieniędzy. Na dzień dzisiejszy nie mamy informacji, skąd takie środki moglibyśmy zdobyć. Szpital samodzielnie nie jest w stanie udźwignąć takiej inwestycji. Będziemy szukać różnych źródeł finansowania.

Kuracjusze leczeni w trybie ambulatoryjnym w latach 2010-2016 (dane wg GUS Rzeszów)
2010 r. - 1 773
2011 r. - 1 793
2012 r. - 1 384
2013 r. - 1 013
2014 r. - 1 831
2015 r. - 1 635
2016 r. - 2 057

Okiem pacjentów
Małgorzata z Sanoka: Uważam, że rehabilitacja jest jak najbardziej potrzebna. Złamałam rękę, teraz korzystam z rehabilitacji w Powiatowym Centrum Rehabilitacji Leczniczej. Mam ćwiczenia na rękę. Jestem bardzo zadowolona. Widzę już poprawę, mogę ręką chwytać i wykonywać proste czynności po sześciu tygodniach unieruchomienia. Myślę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej.

Maria z Kostarowiec: Często korzystam z rehabilitacji, bo cierpię na chorobę przewlekłą. Po zabiegach czuję się bardzo dobrze. Jestem strasznie zadowolona z Centrum. Bardzo dobrze zajmują się z pacjentami. Rehabilitant ustala ze mną odpowiednie godziny, żebym mogła bez problemu przyjeżdżać. Bardzo przydałby się oddział rehabilitacji.

Darek z Sanoka: Korzystam z rehabilitacji w Centrum od pięciu lat. Korzystałem z różnych gabinetów, ale tutaj jest mi najlepiej. Lubię tutaj przychodzić. Obsługa jest bardzo miła.

Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ja
Ja 2.11.2017, 17:58
Popieram was, ale chciałbym aby gabinety publiczne i niepubliczne traktowano tak samo, jednym i drugim trzeba dodać, na Lipińskiego nie jest tak źle, te mniejsze gabinety dostały bardziej po ***.
Rehabilitantka
Rehabilitantka 2.11.2017, 17:34
A gdzie jest KIF?! Składki tylko każą płacić, a w temacie fizjoterapii cisza...
BuntRehab
BuntRehab 1.11.2017, 22:14
Fizjoterapia stała się szarą strefa medycyny, za najniższa krajowa pracują rehabilitacji, wykonując rzetelnie swoją pracę, bo jaka odpowiedzialność na nich spada, często to ciężka fizyczna praca. Tu nie chodzi tylko o gabinet na Lipińskiego, tylko o każdy istniejący na rynku pracy. Dobrze już było, teraz będzie tylko gorzej, jeśli nie podniesiemy głosu.

Pozostałe