Czy szczepienia przeciwko grypie mają sens?

  • 20.11.2017, 06:00 (aktualizacja 20.11.2017 08:38)
  • Karolina Ziółkowska
Czy szczepienia przeciwko grypie mają sens?
Sezon grypowy w pełni? A może to tylko zwykłe i niegroźne przeziębienie? Gdy zbliża się deszczowa i ponura jesień, coraz więcej ludzi zadaje pytanie, jak dbać o swoje zdrowie, by nie zachorować. Na podniesienie odporności jest kilka sposobów w tym ... szczepionka. Czy skuteczna?

Pani Jadwiga szczepi się przeciwko grypie już od kilku lat, bo jak mówi, nie chce chorować na grypę. – Ostatnio przeczytałam, że szczepienia przeciwko grypie zmniejszają też ryzyko zawału serca. Szczepię się już na pewno od dziesięciu lat, a może i dłużej. Przez pierwsze lata w ogóle nie chorowałam. Dwa lata temu miałam tylko lekkie przeziębienie, czyli katar i kaszel, ale na grypę nigdy nie chorowałam i nie leżałam w łóżku z temperaturą – mówi nam mieszkanka Majdanu Królewskiego. Takich osób, jak pani Jadwiga, jest coraz więcej, ale statystycznie wciąż mało w porównaniu choćby z krajami zachodnimi. W Polsce bowiem na grypę szczepi się mniej niż 10 proc. społeczeństwa. Na Zachodzie to około 70 proc. populacji. Dlaczego wciąż nie ufamy szczepionkom? Przyjrzyjmy się bliżej szczepionkowym za i przeciw...


To farmaceutyczny biznes

W Polsce szczepienia przeciw grypie nie są obowiązkowe, czyli nie są refundowane przez Ministerstwo Zdrowia. Oznacza to, że jeśli chcemy się zaszczepić, musimy za to zapłacić. W zależności od rodzaju szczepionki to koszt od 20 do 40 zł. Cena może być wyższa, jeśli doliczymy też koszty jej podania i konsultacji lekarskiej w przypadku wizyty prywatnej. W niektórych miastach bezpłatne szczepienie przysługują seniorom po 65 roku życia. – To tylko nakręcanie biznesu farmaceutycznego – mówi pan Jerzy, który na grypę nigdy się nie szczepi. – Jeśli ja mam sobie na siłę wszczepiać jakiegoś wirusa i jeszcze za to płacić, to ja dziękuję za taki biznes! – dodaje 53-letni mężczyzna.


Grupy podwyższonego ryzyka

Ale jak twierdzą lekarze, zaszczepić się warto, szczególnie jeśli jesteśmy w grupie, tzw. podwyższonego ryzyka. Należą do niej wszystkie osoby po 50. roku życia (szczególnie powyżej 65 lat), osoby, które cierpią na choroby przewlekłe takie jak astma, obturacyjne zapalenie oskrzeli – POChP, choroba wieńcowa, niewydolność serca, przewlekła chorobą nerek, wątroby, krwi, układu nerwowego, jak również chorzy na cukrzycę. W grupie ryzyka znalazły się także osoby o obniżonej odporności, kobiety w ciąży i dzieci w wieku od 6 miesięcy do piątego roku życia. To właśnie w tej ostatniej grupie odnotowuje się największą liczbę zachorowań na grypę i najniższy odsetek szczepień. Jak wynika z badań opublikowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, w 2015 roku najwięcej zaszczepionych to osoby powyżej 65 roku życia. Co ciekawe, to właśnie w tej grupie osób zarażonych wirusem grypy było najmniej.


Kontakt z ludźmi a wirusy

– Szczepienia zalecił mi lekarz, do którego chodziłam prywatnie – mówi nam pani Krystyna, która na grypę szczepi się już od kilku lat. Jest w grupie podwyższonego ryzyka ze względu na swój wiek (ponad 65 lat) i nadciśnienie. – Lekarz stwierdził, że powikłania mogą być dla mnie groźne. Odkąd się szczepię, to na grypę rzeczywiście nie chorowałam, raz miałam przeziębienie, które zakończyło się zapaleniem płuc i wizytą w szpitalu – informuje kobieta.

Na pewno warto się także zaszczepić, jeśli nasz zawód sprzyja takim zakażeniom wirusowym. – Jeśli na co dzień mamy kontakt z ludźmi, to niestety nasz system odpornościowy jest znacznie bardziej zagrożony, niż gdybyśmy mieszkali na jakimś odludziu i z nikim nie mieli kontaktu. Dlatego szczepienia zalecane są w szczególności np. pensjonariuszom domów spokojnej starości, domów opieki czy innych placówek opiekuńczych – informuje Ryszard Stec, lekarz, specjalista medycyny rodzinnej z przychodni w Majdanie Królewskim.


Grypa po szczepionce?

- Zaszczepiłem się, a i tak chorowałem – żali się nam pan Tomasz, mieszkaniec Kolbuszowej. – A szczepienie miało być takie skuteczne. Jestem zawiedziony... - twierdzi trzydziestolatek. Czy to możliwe? Tak, jeśli pan Tomasz zaszczepił się, gdy w jego organizmie rozwijała się już choroba.

Jak twierdzą specjaliści, nie jest też możliwe, by to szczepionka przeciwko grypie spowodowała zachorowanie na tę chorobę. Jednak warto zauważyć, że sama skuteczność szczepionek nie jest do końca pewna. Dlaczego? Wirus grypy charakteryzuje się dużą zmiennością antygenową, dlatego też szczepionka przeciw grypie jest każdego roku inna. Zazwyczaj zawiera trzy szczepy wirusa: dwa typy wirusów A (H3N2 i H1N1) oraz jeden typ wirusa B. Jak twierdzą naukowcy, nie jest więc w 100 proc. pewne, czy opracowując szczepionkę na przyszły sezon grypowy, trafią i ona zadziała. Nie ma też 100 proc. pewności, że przy zetknięciu z wirusem, który idealnie odpowiada antygenowi w szczepionce, nie zachorujemy. Na to mają wpływ też inne czynniki, jak np. stan zdrowia czy określona grupa wiekowa.

 

Więcej w 46 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka

Karolina Ziółkowska
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Rafał Tarnowski
Rafał Tarnowski 20.11.2017, 14:47
A czy sanocka gazeta nie może zapytać w sanockich przychodniach o opinie pacjentów i lekarzy dotyczące szczepień? Poza tym u nas ludzie wszędzie widzą spisek firm farmaceutycznych a sami kupują nic nie warte dziwne suplementy diety za grube pieniądze. I zamiast się szczepić - to od razu po antybiotyk biegną na katar lub kaszelek 3 -dniowy. Co do szczepień przeciw grypie jak i innych - bez nich dalej bylibyśmy w średniowieczu i umieralibyśmy na choroby których dziś prawie nie ma. Ja na grypę szczepię siebie oraz wszystkich moich pacjentów i widzę że chorują mniej i łagodniej niż osoby nieszczepione. P.S. Największa korzyć ze szczepień p/grypie jest dopiero po ok 6-8 latach regularnego szczepienia.

Pozostałe