Likwidacja JOW-ów. Dobra zmiana? Rozmowa z Maciejem Drwięgą, radnym Rady Miasta Sanoka

  • 4.12.2017, 11:00 (aktualizacja 04.12.2017 11:26)
  • Anna Twardy
Likwidacja JOW-ów. Dobra zmiana? Rozmowa z Maciejem Drwięgą, radnym Rady Miasta Sanoka Anna Twardy Dla radnego Macieja Drwięgi najlepszy byłby system mieszany: zarówno proporcjonalny jak i większościowy. Jak mówi, JOW-y bardzo dobrze sprawdziły się na poziomie małych struktur jak gmina czy średniej wielkości miasto.
Prawo i Sprawiedliwość w swoim projekcie uchwały dotyczącej zmiany w kodeksie wyborczym zaproponowała likwidację JOW-ów, czyli jednomandatowych okręgów wyborczych. Partia stawia na system proporcjonalny. Jak do tej propozycji podchodzi radny Maciej Drwięga, który mandat do Rady Miasta Sanoka w ostatnich wyborach zdobył właśnie jako kandydat startujący z JOW-u pod własnym imieniem i nazwiskiem?

Sądzi pan, że likwidacja JOW-ów to błąd?

 

Szkoda, że od tego odchodzimy. Nikt mnie nie przekona, że robi się to dla dobra społeczeństwa. Zyskają na tym organizacje partyjne, które czują siłę w wystąpieniach grupowych. Mają struktury, pieniądze, ludzi. Bez JOW-ów łatwiej będzie im zorganizować tzw. "teren". Do tej pory mieszkańcy głosowali na danego kandydata, teraz w dużej mierze głosy będą oddawać na listy.

 

Gdzie według pana system JOW-ów spełnia się najlepiej?

 

Jednomandatowe okręgi wyborcze bardzo dobrze funkcjonują na poziomach, gdzie są małe struktury, np. małe gminy lub miasta średniej wielkości takie jak Sanok. Tutaj nikt mnie nie przekona, że JOW-y są czymś złym. Wydaje mi się również, że mogłyby funkcjonować na poziomie powiatu. Jeżeli chodzi o wyższe struktury takie jak województwo czy państwo, nie wyobrażam sobie 460-osobowego parlamentu wybranego w formie jednomandatowych okręgów. Najlepszy w Polsce byłby więc system mieszany: większościowy i proporcjonalny.

 

 

 Jakie są Pana obawy?

 

Obawiam się, że bez JOW-ów nastąpi sztywny podział w strukturach rady na koalicję i opozycję, który jest niekorzystny dla funkcjonowania gminy. Część radnych może być w tzw. opozycji i nie dostrzegać dobrych zmian, które proponuje koalicja i odwrotnie. Koalicja może krytykować każdy dobry plan opozycji. Boję się, że jeśli następna rada miasta będzie tak podzielona, to będziemy mieli zabawę pod tytułem "parlament". Sesje może będą ciekawe i wesołe, ale na zasadzie quasi-kabaretu.

 

Więcej w 48 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka

 

Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe