Walka mieszkańców bloku przy ul. Mickiewicza 6 w Sanoku o poprawę bezpieczeństwa przy wjeździe w ulicę Kazimierza Wielkiego trwa nadal

  • 9.01.2018, 14:00 (aktualizacja 08.01.2018 10:26)
  • Agnieszka Szczepańska
Walka mieszkańców bloku przy ul. Mickiewicza 6 w Sanoku o poprawę bezpieczeństwa przy wjeździe w ulicę Kazimierza Wielkiego trwa nadal Agnieszka Szczepańska
Pozytywne opinie dwóch komisji, w których zasiadali przedstawiciele policji i ekspertów ruchu drogowego, nie przekonały jednak burmistrza, który nie zgodził się na proponowane rozwiązanie.

Komisja Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego Rady Miasta Sanoka oraz Powiatowa Komisja Bezpieczeństwa i Porządku przychyliły się do wniosku mieszkańców o przesunięcie o kilka metrów przejścia dla pieszych znajdującego się w tym miejscu. Pozwoliłoby to zarazem na legalizację wjazdu na "kopertę" na chodnik przed księgarnią, znajdującą się na parterze budynku. Wiąże się to też z likwidacją jednego niewymiarowego miejsca postojowego dla osoby niepełnosprawnej.

Burmistrz odmawia
Rozstrzygający głos w tej sprawie ma jednak burmistrz Sanoka, który uznał, że nie posiada uprawnień, aby wyrazić zgodę na takie rozwiązanie.

W piśmie z 4 grudnia ub. roku, powołując się na rozporządzenie ministra transportu i gospodarki morskiej w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, burmistrz Tadeusz Pióro stwierdził, że ani on jako zarządca drogi, ani starosta jako organ zatwierdzający projekty organizacji ruchu, nie mogą wydawać zgody na zjazd w obrębie skrzyżowań. Taka zgoda byłaby z mocy prawa nieważna, jako wydana z przekroczeniem uprawnień. "Wyjazd z drogi do obiektu, jak i wjazd na drogę nie może być usytuowany w miejscach zagrażających bezpieczeństwu ruchu drogowego, a w szczególności w obszarze oddziaływania skrzyżowania lub węzła" - pisze burmistrz. Zaznacza, że przejście powinno znajdować się w ciągu pieszym i "zapewniać możliwie największą bezpośredniość połączeń".

Burmistrz Pióro zapewnia, że ciąg komunikacyjny przy obecnym rozwiązaniu funkcjonuje od wielu lat, a przejście zlokalizowano po szczegółowej analizie warunków drogowych oraz możliwości zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom ruchu. Uwzględniono zwłaszcza warunek, aby przejście umieszczone było tam, gdzie największa liczba pieszych przekracza najkrótszą drogę.

Wreszcie pada argument, że proponowana zmiana wiązałaby się z dodatkowymi kosztami dla budżetu miasta. Trzeba byłoby m.in. wygrodzić trasę słupkami z łańcuchami, obniżyć krawężniki na nowym przejściu i przebudować chodnik. Należałoby też, zdaniem burmistrza,  zlikwidować kilka miejsc parkingowych na ul. Kazimierza Wielkiego, przez co miasto utraciłoby dochody do budżetu.

Za "wartą rozważenia" włodarz miasta uznał wstępną zgodę Powiatowego Zarządu Dróg na obniżenie krawężnika, co umożliwiłoby płynny wjazd i zjazd na "kopertę" pod księgarnią. Winą za wypadki i kolizje w obrębie skrzyżowania obarczył nieostrożnych użytkowników ruchu drogowego, którzy nie przestrzegają przepisów drogowych. Wreszcie poinformował, że miejsca postojowe w tym rejonie zostaną poprawione i dostosowane do nowych przepisów, które weszły w życie od nowego roku.

Co na to radni?
- Całkowicie zgadzam się ze zdaniem burmistrza - mówi Zbigniew Daszyk, przewodniczący Rady Miasta Sanoka. - Uważam, że rozwiązanie proponowane przez wnioskodawców oznacza pogorszenie bezpieczeństwa mieszkańców i utrudnienie dla pieszych. Istnieje zagrożenie, że ludzie będą po prostu przechodzić na skróty, poza przejściem.

Inne stanowisko zajął radny Janusz Baszak.

- Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców Sanoka - mówi. - W tym miejscu zdarzają się wypadki i należałoby ten problem rozwiązać. Miasto stać na to, żeby dorobić parę "pachołków" zabezpieczających i przesunąć przejście. Oczywiście, musi być to zgodne z przepisami, ale skoro powiatowa komisja wydała taką zgodę, ja nie widzę przeciwwskazań.

Radny Witold Święch, przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego Rady Miasta Sanoka, nie zdążył jeszcze zapoznać się z odpowiedzią burmistrza.

- To pismo będzie przedmiotem obrad komisji i na pewno zajmiemy stanowisko - zapewnia jednak. - Zaprosimy wiceburmistrza Olejkę i zapytamy, jakie to są koszty dla miasta, jaka strata, jeśli chodzi o miejsce parkingowe. Dowiemy się też wówczas, co dalej z tym można zrobić. Sprawę trzeba jak najbardziej wyjaśnić, tym bardziej że komisja powiatowa wydała decyzję pozytywną. W tej sytuacji pozostaje tylko kwestia jej wykonania.

Więcej w 1 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka

Agnieszka Szczepańska
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe