Niewolnictwo w klatkach. Zwierzęta swoje życie spędzają w klatkach, niejednokrotnie w bardzo złych warunkach.

  • 2.05.2018, 06:05 (aktualizacja 30.04.2018 11:23)
  • Anna Twardy
Niewolnictwo w klatkach. Zwierzęta swoje życie spędzają w klatkach, niejednokrotnie w bardzo złych warunkach. pixabay Klientom leży na sercu dobro zwierząt. Zgłaszają więc każdy problem Powiatowemu Inspektorowi Weterynarii, który ma obowiązek sprawdzić każde zgłoszenie.
Legwan, boa lub papużka - zamiast na wolności, swoje życie spędzają w klakach. Zdarza się też, że nie są traktowane tak jak powinny. Tak przynajmniej sądzą klienci jednego ze sklepów w Sanoku.

-...zwróciłam uwagę pracownikowi, że legwan w ogóle nie ma wody i żyje we własnych odchodach, a rybki w plastikowych kubkach "pływają" do góry brzuchem... - usłyszałam od pana, że on nic nie wie, bo się tym nie zajmuje - takie komentarze odnoszące się do sklepu możemy przeczytać na Facebooku.

Problem zgłosiła nam też jedna z internautek, pisząc, że w Sanoku znajdują się bardzo zaniedbane, chore zwierzęta.

- Serce się kraje, jak czyta się opis tego, w jakich warunkach są trzymane, w jakim stanie. Z opisów ludzi wynika, że zwierzęta są chore, bez dostępu do wody i nikogo nie obchodzi ich cierpienie - pisze.

Przypadki, które opisali internauci dotyczą legwana i papużki falistej. W tej sprawie skontaktowaliśmy się z Robertem Antoniem, pracownikiem Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego w Sanoku, który przyznał, że zgłoszono dwa przypadki złego stanu zdrowia zwierząt.

- Historia z legwanem miała miejsce dwa miesiące temu - mówi. - Problem zgłosiła nam jedna z klientek, która twierdziła, że z pyszczka cieknie mu krew. Pojechałem obejrzeć jaszczurkę. Okazało, że kawałek papryki zagiął jej się na wardze. Pani mówiła również o muchach, które chodzą po legwanie. Owszem tak było, ale jaszczurka zjada muchy. To jej pożywienie. Drugi przypadek dotyczył papużki falistej. Osoba, która zgłosiła problem, miała rację. Ptak miał przerośnięty dziobek i porażone oko. Wydałem polecenie natychmiastowego udania się do ambulatorium. Papużka jest już zdrowa.

Powiatowy Inspektorat Weterynarii reaguje na każdy zgłoszony przez klientów sygnał. Robert Antoń, który kontroluje sklep już od czterech lat, zaznacza, że nigdy nie doszukał się przypadków zaniedbania zwierząt ze strony pracowników sklepu. A bywa w nim często, bo sam robi tam zakupy. Dodaje, że jedynym problemem jest zbyt mała ilość pracowników, którzy opiekują się zwierzętami i zapowiada, że będzie wnioskował do zarządu sklepu o zwiększenie kadry.

- Pracowników jest za mało, żeby na bieżąco uzupełniać wodę, karmić i czyścić klatki - tłumaczy. - Klienci przychodzą i sądzą, że nikt się tymi zwierzętami nie opiekuje. A to nieprawda. Również w dni wolne od pracy, jak niehandlowe niedziele czy święta, pracownicy pełnią dyżury. Gdyby zwierzęta zostawili bez opieki, to pochorowałyby się i umarły.

 O komentarz zapytaliśmy również zwierzchnika pracowników sklepu.

- Nie mieliśmy sygnałów, że zwierzęta są źle traktowane - mówi. - Na naszych działach pracują pasjonaci. Mamy okresowe kontrole przeprowadzane przez powiatowego lekarza weterynarii, a oprócz tego dodatkową opiekę weterynaryjną dla naszych zwierząt. Staramy się im zapewnić jak najlepsze warunki bytu, odtwarzając te naturalne, w których żyją. Chcemy się tym zajmować i to rozwijać. Nie pozostajemy obojętni na głosy naszych klientów i zawsze staramy się na nie reagować.

 

Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Anna
Anna 3.05.2018, 11:46
Dziwią powyższe pozytywne komentarze na temat odpowiedniego traktowania zwierząt w tym markecie. Każdy kto robi tam zakupy, wie jak jest naprawdę. Niejednokrotnie zgłaszałam zaniedbania pracownikom, kierownikowi marketu oraz innym instytucjom odpowiedzialnym za ochronę zwierząt. Bez skutku. Zastanawiam się kto wydaje pozwolenie na przetrzymywanie w tak potwornych warunkach zwierząt, które obok śrubek i farb, bez jedzenia i dostępu do wody, we własnych odchodach oczekują na wybawcę? Panu z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, będącemu w tym miejscu bardzo często, proponuję dokładniej przyjrzeć się warunkom w jakich żyją tam zwierzęta. A najlepszym wyjściem będzie złożenie wniosku o całkowite zaprzestanie sprzedaży zwierząt w tym markecie.

Pozostałe