Reklama

Przegrana z Unią bez wstydu [FOTORELACJA]

Opublikowano: pt, 22 sty 2021 21:31
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Trener z importu, siedemnastu zawodników spoza kraju, z taką Unią zmierzyli się w piątek w Arenie hokeiści Ciarko STO. Przegrali tę konfrontację 1 do 3, ale walczyli o wynik do ostatniej sekundy, wycofując nawet bramkarza. Dwie remisowe tercje pokazują, że niełatwo było Unii wyjechać z Sanoka z tarczą!

CIARKO STS SANOK – RE-PLAST UNIA OŚWIĘCIM 1-3 (0-0, 0-2, 1-1)

0-1 Ryan Glenn-Eliezer Sherbarov-Teddy Da Costa (28.33, 5/4)

0-2 Peter Bezuska-Sebastian Kowalówka-Miroslav Zatko (36.57)

0-3 Gregor Koblar-Aleksiej Trandin-Victor Bartley (46.57)

1-3 Maciej Witan-Konrad Filipek-Jakub Bukowski (57.31)



CIARKO STS: Spesny – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Wilusz, Bielec – Florczak, Piippo; Elo, Viikila, Sihvonen – Kamienieu, Biłas; Bukowski, Witan, Filipek – Łyko, Ginda, Dobosz. Trener Marek Ziętara.

RE-PLAST UNIA: Saunders – Glenn, Luza; McKenzie, Kalan, Brule – Bartley, Pretnar; Sherbatov, Da Costa, Orekhin – Bezuska, Zatko; Garshin, Trandin, Koblar – M. Noworyta, P. Noworyta; Kowalówka, Krzemień, Przygodzki. Trener Kevin Constantine.

SĘDZIOWALI: Mateusz Krzywda-Tomasz Radzik oraz Mateusz Kucharewicz-Dawid Pabisiak. KARY: 10 – 16 min.

Dwa ostatnie wyjazdowe zwycięstwa CIARKO STS nad Podhalem i Cracovią sprawiły, że Unia zaczęła mecz ostrożnie, czekając na rozwój sytuacji. Pierwszy strzał w 2 min. oddał z niebieskiej Bartley, ale w tej samej minucie uderzeniem z bulika odpowiedział Bukowski. Grę w przewadze (4.26 Strzyżowski) uwieńczyli goście tylko dwoma strzałami Bartleya, które nie sprawiły kłopotu Spesnemu. Świetną sytuację bramkową w 7 min. wypracował Elo, ale jego kąśliwy strzał i dobitka wylądowały w raku Saundersa.

Grając w przewadze (8.20 Da Costa) gospodarze śmielej zaatakowali, ale strzały Sihvonena i Piippo bez trudu wyłapał bramkarz Unii. W 14 min, gdy na ławie kar zasiadł Bartley, sanoczanie o mały włos, a straciliby bramkę. Uciekł Piippo szybki McKenzie, ale Spesny nie dał mu się pokonać. W końcówce tercji znów sanoczanie zagrali w przewadze, ale goście nie pozwolili im ani raz zagrozić swojej bramce. Tercja remisowa, wyrównana, bez bramek, bilans strzałów 7do 10.

Początek II tercji nie przyniósł zmiany. Nieco więcej z gry mieli goście, grając nieco szybciej i składniej, ale gospodarze w grze defensywnej sprawowali się bez zarzutu. Dopiero w 26 min. gościom udało się wypracować sytuację bramkową, jednak krążek po strzale Przygodzkiego wylądował na poprzeczce. Gol padł dwie minuty później, gdy karę odsiadywał Witan (27.03). Goście, szybko wymieniając krążek między sobą, zrobili zamęt pod bramką Spesnego, który w pewnym momencie, broniąc ofiarnie swej świątyni, stracił kij. Widząc to, jeden z napastników wycofał krążek na niebieską, skąd mocny strzał oddał Glenn, po którym krążek otarł się o słupek, wpadając do bramki.

Wykorzystując karę Unii (30.20 Glenn), zaatakowali sanoczanie. Na bramkę Saundersa strzelali: Bukowski, Viikila i Sihvonen. Uderzenie tego ostatniego i dobitkę z trudem udało się zamrozić bramkarzowi Unii. Więcej szczęścia mieli natomiast goście. W 37 min. zrobili młyn pod bramką Spesnego, w którym Bezuszce udało się wcisnąć krążek do bramki sanockiej. W końcówce tercji piękną, dynamiczną akcją popisał się Da Costa, ale jego strzał w równie pięknym stylu wyłapał Spesny. Tercja zasłużenie dla Unii, z bilansem strzałów 6 do 12. Przełożyło się to na objęcie dwubramkowego prowadzenia.

W 43 min. przed szansą na podwyższenie wyniku stanęli goście. Gdy karę odsiadywał Kamienieu (43.00), Trandin, będąc tuż przed bramką rywala, przestrzelił. Zrehabilitował się cztery minuty później, uczestnicząc w zespołowej akcji, którą z jego podania golem zakończył Koblar. Tym razem nie popisała się sanocka defensywa, kompletnie nie reagując na poczynania przeciwnika. Gol poderwał do gry gospodarzy, znanych z tego, że bez względu na wynik nie odpuszczają rywalom. Wprawdzie od 54.16 min, gdy przyszło im grać w osłabieniu, musieli desperacko się bronić, ale gdy tylko składy się wyrównały, przystąpili do ataku.

W 58 min. pół lodowiska przejechał z krążkiem Filipek, będąc za bramką, idealnie wypatrzył najeżdżającego na bramkę Unii Witana, który błyskawicznym strzałem między parkanami Saundersa, zdobył honorowego gola dla STS. Gola, który naprawdę się sanoczanom należał. Na 1.27 min. przed końcową syreną, trener Ziętara wziął czas, wycofał z bramki Spesnego i wzmocnionymi siłami sanoczanie jeszcze rzucili się do ataku. Niewiele brakowało, a przyniosłoby to efekt. Dwukrotnie przed szansą na strzelenie kontaktowego gola stanął Elo. Najpierw jego trudny strzał znakomicie wybronił Saunders, a na kilka sekund przed końcem skaczący krążek stanął na przeszkodzie, aby umieścić go w bramce.

Dobry mecz, w którym sanoczanie pokazali, że w konfrontacji z „mocarzami” nie tylko potrafią się bronić, ale potrafią także niebezpiecznie zaatakować i długimi momentami prowadzić wyrównaną grę. W sobotę dzień odpoczynku, a w niedzielę bladym świtem (5.00) ruszają do Torunia, gdzie czeka ich kolejna ciężka przeprawa!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.