Reklama

Reklama

Nazywacie mnie Sars-Cov 2. Autoprezentacja

Opublikowano: pt, 25 gru 2020 21:35
Autor: | Zdjęcie: Studio Opinii

Nazywacie mnie Sars-Cov 2. Autoprezentacja - Zdjęcie główne

foto Studio Opinii

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Warto przeczytać Nazywacie mnie Sars-Cov 2. Wy, którzy mienicie się koroną stworzenia, a i w jednym z martwych języków przydajcie sobie atrybut rozumnego. Gdy pojawiłem się w Chinach, w grudniu 2019, licząc według Waszego sposobu traktowania czasoprzestrzeni, nikt z Was nie wiedział, jakie znaczenie ma cząstka RNA, zawierająca ok. 30 000 zasad kodujących 15 genów, w tym gen S, który tworzy białko znajdujące się na powierzchni mojej otoczki.

Reklama

To sporządzony w Waszym tzw. naukowym języku opis tego, czym jestem.

Ujmując to nieco inaczej, jestem specyficznie ukształtowaną cząsteczką składającą się z kilkuset atomów węgla, wodoru, tlenu i azotu. Gdy dostaję się do Waszego organizmu, tak jak każdy inny wirus, łączę się z receptorem na powierzchni komórki, wnikam do środka, ona produkuje moją kopię. Nazywacie to replikacją; czyli Wy mnie namnażacie… Jesteśmy w pewnym sensie z tej samej wielkiej rodziny.

Moja wizyta w Waszym organizmie prowadzi do tego, co nazywacie chorobą. Pojawiają się: gorączka, suchy kaszel, zmęczenie, ból mięśni, ból gardła, biegunka, zapalenie spojówek, ból głowy, utrata smaku lub węchu, wysypka skórna lub przebarwienia palców u rąk i stóp – czyli to, co nazywacie objawami. Czasami wasz organizm reaguje na mnie bardzo „nerwowo”. Wasz układ immunologiczny, stworzony, by was chronić, zabija, uruchamiając burzę zapalną. Niektórzy z Was nazwaliby takie zjawisko ironią losu.

Zapytacie, skąd się wziąłem? Podobnie jak moi bracia – nowotwory, jestem od początku do końca Waszym dziełem. Powiększając populację, zmienialiście swoje życie, gromadziliście się w skupiskach, coraz bardziej zaburzając odwieczną równowagę pomiędzy wzrostem i rozpadem. Rozwój, zysk, komunikacja, konsumpcja – to prawdziwe imiona waszego boga. Ja stałem się Waszym pasażerem na gapę i dzięki samolotom, skłonnościom do gromadzenia się, dotykania i ciągłego mówienia do siebie w krótkim czasie skolonizowałem cały Wasz świat.

Gdybym miał – takie jak wy – nienasycone pragnienie władzy, mógłbym w tym roku ogłosić się imperatorem całej Ziemi. Gdybym był sadystą, miałbym niekończącą się satysfakcję, widząc jak się mnie boicie.

Posługujecie się najważniejszą dla Was kategorią życia. To, co obdarzacie jego atrybutami natychmiast nabiera dla Was niezwykłego znaczenia. Jednocześnie macie problem z określeniem, czy ja żyję… Według Waszych kryteriów posiadam jedną z cech życia, namnażam się, replikuję. Moje istnienie to Wasza śmierć.

Twierdzicie, że Wasze życie jest najważniejsze. A jednocześnie stale pozbawiacie się go nawzajem. Macie na ten proceder sporo określeń: pogrom, rzeź, ludobójstwo, masakra. Albo narażacie innych na: głód, cierpienia, wygnanie i wszystkie inne plagi. Mówicie: cóż, śmierć jest częścią życia, a może życie jest częścią śmierci? A może życie, śmierć to Wasze próby nadania znaczenia temu, co Was przeraża i też ma jakąś nazwę? Wasze mózgi muszą wszystko definiować i określać przy pomocy słów. Budujecie nową rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z konstelacją atomów, neutronów, elektronów i protonów, kwarków czy bozonów.

Stworzyliście wiele teorii albo prawd na mój temat. Kara boska. Broń biologiczna. Konsekwencja przeludnienia. Apetyt na mięso i krew. Wy tego potrzebujecie, żeby – jak mówicie – zrozumieć, nadać sens. To jedna z podstawowych potrzeb. Znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego? Niektórzy giną, żeby zrozumieć, zobaczyć, poznać; uzależnieni od mózgowych pobudzeń popełniają samobójstwa.

Ja nie nam potrzeb. Nie mam intencji, zamiarów, zamysłów, pragnień, uczuć, emocji, poruszeń ani doznań. Nie mszczę się, nie myślę, nie walczę i nie poddaję się. Istnieję, bo istnieję. Nie lękajcie się! Pozostanę z Wami do końca Waszych dni, gdy Ziemia w końcu eksploduje, rozsadzona katastrofą ekologiczną. Wtedy znikniemy razem.

Jonasz

Tekst publikujemy za zgodą autora oraz portalu Studio opinii.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 10 miesięcy temu | ocena +3 / -9

    Wirus

    Covid robi WRESCIE PORZĄDEK W ŚWIECIE 🤪😂😂

  • 10 miesięcy temu | ocena +14 / -3

    wg mnie

    Święta to czas spokoju, wyciszenia i ukojenia. Powinien nieść chwile radości i zapomnienia od trosk, szczególnie w tak trudnych dla wszystkich czasach, gdy codziennie jesteśmy bombardowani wiadomościami o wirusie i jego skutkach. Niech każdy święta spędza jak chce lub jak może, z pełnym żołądkiem czy nie, z alkoholem lub bez, z bliskimi, z obcymi ... byle nie z Covidem, wszystkiego dobrego!

  • 10 miesięcy temu | ocena +11 / -3

    Xyz

    Gratulacje bardzo dobry tekst

  • 10 miesięcy temu | ocena +12 / -4

    Senex

    Niecodzienny opis zjawiska, wobec którego świat jest bezradny od roku. Wirus przemówił do nas w pierwszej osobie liczby pojedynczej, jak każdy z nas - kiedy się przedstawia... Nie potrzebni mu są pośrednicy; zwłaszcza politycy, czy duchowni. Ci pospołu utrzymują nas w świątecznej bańce - ze żłobkiem, siankiem, pasterzami, wołem i osłem ... Cowid 19 po raz pierwszy mówi do nas we własnym imieniu. Warto go posłuchać, albo przeczytać - właśnie teraz, w święta! Może się przebije przez nasze pełne żołądki, kiszki, przeciążone wątroby i mózgi nasączone alkoholem. Jemu nic nie przeszkadza; obiecuje też, że zostanie z nami do wspólnego końca.

    • 10 miesięcy temu | ocena +12 / -2

      Elemelek

      A może by tak ciut optymizmu na przyszłość? Przecież KLAUN braun nazywa pandemie „plandemia” a nawiedzeni „znafcy z zadupia” nawuluja ludzi do nieszczepienia się! Boże - co za tępy naród niedowiarkow uważających się za jewropejczykow pełna gęba ! O, nawet poslanka spod Cisnej zdążyła umieścić swe życzenia na Korso bo ja wygwizdano na esanok!