Kościelna story

  • 24.01.2018, 11:57
  • Agnieszka Szczepańska

Podziel się:

Oceń:

Kościelna story Fot. Agnieszka Szczepańska Wzdłuż nieruchomości należącej do parafii rzymskokatolickiej (białe ogrodzenie) znów pojawi się chodnik.
Mieszkańcy osiedla Robotnicza w dzielnicy Posada w Sanoku przyzwyczaili się już, że chodnik na ul. Kościelnej nagle się urywa i drogę zastępuje ogrodzenie prywatnej posesji. Na ruchliwej głównej ulicy osiedlowej jest to jednak poważne zagrożenie dla pieszych i kierowców. Teraz pojawiła się szansa na rozwiązanie tego problemu.

Piesi schodzą z urywającego się chodnika na jezdnię akurat na zakręcie, gdzie są niewidoczni dla nadjeżdżających z naprzeciwka aut. Zdarzyło się tu już kilka groźnych potrąceń.

Odkąd istnieje powiat sanocki, czyni się "podejścia" do budowy brakującej części chodnika. Przesunięcie osi jezdni w kierunku dawnego Zakładowego Domu Kultury, obecnie należącego do Caritas, okazało się nieopłacalne. Wymagałoby to przesunięcia również całej podziemnej infrastruktury: sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, energetycznej. Wstępne szacunki takiej operacji opiewały na ok. 300 tys. zł.

Minister się nie zgodził
Próbowano zastosować inne rozwiązanie, tzw. odstępstwo od przepisów ustawy: na wysokości ganku zwężenie do 90 cm planowanego chodnika, aby nie "zaczepiał" o kawałek budynku mieszkalnego. Z tą sprawą do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa udał się radny powiatu sanockiego Kazimierz Węgrzyn. Minister odpowiedział jednak, że ze względu na klasę drogi, która prowadzi do dużego osiedla mieszkaniowego, takie zwężenie jest niedopuszczalne.

W tej sytuacji konieczne okazało się wykupienie całej nieruchomości, co pozwoli na poprowadzenie chodnika pełnowymiarowego. Powiat skorzystał z tzw. specustawy drogowej, tj. ustawy z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych. Pozwala ona na wywłaszczenie z części bądź całości nieruchomości na "szczególne cele publiczne".

- Takim szczególnym celem publicznym była budowa chodnika w tym miejscu - mówi Damian Biskup, radny powiatu sanockiego, a jednocześnie mieszkaniec Posady, który jako ówczesny członek zarządu powiatu sanockiego czynnie uczestniczył w podejmowaniu decyzji. - Wszczęto całą procedurę, ale niestety, trwa ona dość długo.

Nowy właściciel
W tym czasie zmienił się jednak właściciel "zawadzającej" nieruchomości.

- Pięć lat temu posesja została wyceniona na ponad 140 tys. zł. - mówi obecny właściciel posesji. - Kupiłem dwa i pół  roku temu, gdy została zlicytowana za 139 tys. zł. Zrobiłem instalację gazową, elektryczną, tynki, doprowadziłem wodę, naprawiłem dach w części domu grożącej zawaleniem, czekam na kanalizację. Moja mama wstawiła okna. Zostałem wywłaszczony 29 czerwca 2017 r. z całej nieruchomości. Dają mi w zamian bajońsko zaniżoną sumę: 139 tys. zł, chcą spłacić mój kredyt. Ale w międzyczasie siła nabywcza pieniądza zmalała. To jest wartość szacowana na tamten moment, nieadekwatna do kosztów, które poniosłem.

- Ten pan, czyniąc nakłady w swoim budynku, wiedział, jakie są zamiary powiatu - odpowiada radny Damian Biskup. - Osobiście rozmawiałem z nim o tym dwukrotnie. Przeprowadzona wycena jest aktualna. Poza tym, patrząc z zewnątrz na budynek, nie wydaje się, aby te nakłady jakoś rażąco podnosiły wartość nieruchomości. Nikt temu panu nie zabroni się odwoływać, jednak w moim odczuciu jako radnego i mieszkańca dobro publiczne w tym wypadku jest o wiele ważniejsze.

140 tys. złotych w depozycie
Wywłaszczony właściciel skarży się na notorycznie "urąbany" płot, na to, że dom został podpalony i okradziony. Twierdzi też, że nikt się z nim nie próbował dogadywać w sprawie sprzedaży posesji.

- Ja ten kawałek pod chodnik bym dał, nie ma problemu, ale gdyby zwrócono się do mnie pisemnie. Nie miałem żadnego zamiaru nie odsprzedawać tej nieruchomości. Mogą mnie teraz straszyć specustawą, ale "strachy na Lachy".

Właściciel oczekuje jednak zarazem rekompensaty w postaci "innego domostwa w lukratywnym miejscu". Przyznaje wprawdzie, że ma gdzie mieszkać, ale nie zamierza ustąpić.

- Gdzie ja za 139 tys. zł kupię coś takiego?  - pyta. - Ten dom nabyłem po to, żeby przeznaczyć go np. na własny interes. Dopiero zaczynam postępowanie administracyjne, ponieważ dotąd ze względu na stan zdrowia nie mogłem uczestniczyć w żadnych przewodach sądowych.

Właściciel z powodu pobytu w szpitalu nie podejmował kierowanych do niego pism, jednak w świetle prawa zostały one uznane za prawidłowo doręczone.

Obecnie procedura wywłaszczeniowa w Starostwie Powiatowym w Sanoku już się zakończyła. Zostały zachowane wszystkie wymagane prawem terminy. Ponad 140 tys. zł - bo na tyle wyceniono wartość nieruchomości - oczekuje w depozycie na odebranie przez właściciela posesji. Ten twierdzi, że złoży odwołanie. Jednak termin minął 12 stycznia, a do powiatowego Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami nie wpłynęło żadne pismo.

Powiatowy Wydział Architektury i Budownictwa prowadzi postępowanie w sprawie wznowienia decyzji dotyczącej pozwolenia na budowę chodnika. Prace mogą ruszyć właściwe w każdej chwili, wstrzymuje je tylko zimowa aura.

Agnieszka Szczepańska

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe