Kazimierz Nóżka - leśniczy, który filmuje misie

  • 29.01.2018, 10:14 (aktualizacja 01.02.2018 10:00)
  • Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
Kazimierz Nóżka - leśniczy, który filmuje misie Fot. arch. Kazimierz Nóżka Pan Kazimierz kocha swój las. Dba o niego jak najlepiej, a przy okazji dzięki swoim filmikom pokazuje innym, jak żyją zwierzęta, które w nim mieszkają.
Oto kolejny kandydat do tytułu "Bieszczadzki Leśnik" w plebiscycie organizowanym przez Korso Gazetę Sanocką. Jest nim Kazimierz Nóżka - leśniczy leśnictwa Polanki w Nadleśnictwie Baligród, którego większości osób nie trzeba przedstawiać.

Pan Kazimierz funkcję leśniczego sprawuje już od 35 lat. Zawód leśnika, jak zaznacza, wybrał z woli, a wręcz polecenia ojca. Rodzice zapisali go do Technikum Leśnego w Lesku, mimo że chciał on zostać mechanikiem. Karierę w Nadleśnictwie Baligród rozpoczął w 1982 roku. Jak twierdzi, jego głównym osiągnięciem jest to, że pomimo tylu lat pracy, której znaczącą częścią jest nadzór nad pozyskiwaniem drewna, ciągle może podziwiać las i być z niego dumny.

- Kocham swoją pracę - mówi pan Kazimierz. - Jest ona dla mnie dużym wyzwaniem, a obcowanie z bieszczadzką przyrodą sprawia mi niewyobrażalną radość.

Każdy dzień w leśnictwie to u pana Nóżki godzina pracy w kancelarii, zaś reszta dnia to często więcej niż standardowe siedem godzin spędzonych w lesie. Swoim zaangażowaniem dąży do tego, aby w momencie przekazywania obowiązków leśniczego swojemu następcy jego las wyglądał tysiąc razy lepiej niż ten, który przyjął na początku kariery. Satysfakcję przynosi  wystawianie mu dobrych ocen przez pracowników Zakładów Usług Leśnych, a czasem też przełożonych.

Spotkania twarzą w twarz
W czasie swoich wędrówek pan Kazimierz często natrafia na niedźwiedzie. Raz zdarzyło się, że zauważył jednego z nich w trakcie jazdy samochodem. Wysiadł i chciał mu zrobić zdjęcie, ale drapieżnik zauważył leśniczego i zaczął go gonić. Panu Kazimierzowi udało się szczęśliwie umknąć przed niedźwiedzimi pazurami do auta. Niedźwiedzie z leśnictwa Polanki  zna jak własną kieszeń. Każdego z nich sfotografował, wie, gdzie bytują i co lubią.

- Leśnictwo, nad którym sprawuję pieczę, jest miejscem, gdzie występuje jedno z największych zagęszczeń występowania misia w Polsce - tłumaczy. - Z tego względu przydarzyło mi się kilka fantastycznych spotkań twarzą w twarz z tymi drapieżnikami.

 Panu Kazimierzowi nie brakuje leśniczej fantazji i ogromnej odwagi. W ostatnim czasie nagrał filmik, na którym widać, jak ratuje młode niedźwiadki przed watahą wilków. Nagranie biło rekordy popularności we wszystkich mediach w Polsce.

- Samo zdarzenie okazało się na tyle energetyczne, że niewiele z niego pamiętam i tylko nagrany filmik dał mi niejaki pogląd na sytuację - mówi pan Nóżka.

Leśne życie w internecie
Razem z kolegą po fachu, Marcinem Sceliną, prężnie promują swoje nadleśnictwo w internecie, głównie na Facebooku. Mimo że pomysł to zasługa pana Marcina, pan Kazimierz bardzo wciągnął się w popularyzowanie bieszczadzkich lasów. Filmiki o leśnej głuszy powstają często przypadkowo w trakcie pracy, a inspiracją do ich powstania pozostaje sama przyroda. Pan Kazimierz na swoich koncie ma ogromną liczbę filmów o roślinach i zwierzętach z baligrodzkich lasów, ale istnieje coś, czego jeszcze nie udało mu się uwiecznić na filmie, a o czym marzy.

- Pragnę sfotografować rodzinę rysi w ostrej, zimowej bieszczadzkiej scenerii - wyznaje.

Prowadzenie fanpage`a i rosnąca popularność wiąże się także z tym, że opinie głównie te pozytywne pojawiają się jak grzyby po deszczu. Wśród nich zdarzają się także pewne negatywy.

- Dużym pozytywem prowadzenia fanpage`a jest rosnąca ilość fanów i pasjonatów naszej przyrody - mówi pan Kazimierz. - Natomiast minusem jest to, że są osoby, które nie przyjmują do wiadomości, że sami możemy wprowadzać w życie takie pomysły promocji naszych lasów i nie jest to wynik poleceń płynących z góry dla poprawienia wizerunku Lasów Państwowych. Być może takie opinie są powodowane tym, że w firmach, gdzie pracują tacy ludzie, wszystko jest z polecenia, a własna inicjatywa bywa nie na miejscu.

Rosnąca popularność to również dla pana Kazimierza coraz więcej okazji do wywiadów i występów przed kamerami. Leśniczy jednak nie czuje tremy.

- Podchodzę z dystansem do siebie i swojej pracy, a w takich chwilach staram się być sobą z przekonaniem, że to, co robię, wykonuję dobrze - twierdzi. - Chciałbym dożyć takich czasów, w których wiedza o leśnictwie i przyrodzie docierałaby do społeczeństwa od fachowców, a nie od przypadkowych osób - dodaje.

W życiu prywatnym jest szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem. Jego ostatnią największą pasją jest zabawa z wnukami i obserwowanie ich beztroskiej radości życia. Panu Kazimierzowi zdarza się też czasami napisać wiersz.

Anna Twardy

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe