Maria Romanek - milionerka z gór

  • 29.03.2018, 10:06 (aktualizacja 29.03.2018 10:09)
  • Anna Twardy
Podziel się:
Oceń:
Maria Romanek - milionerka z gór Joanna Serafin Maria Romanek ma sześcioro dzieci: cztery córki i dwóch synów.
W Bezmiechowej Dolnej w powiecie leskim mieszka milionerka. Maria Romanek, emerytowana nauczycielka języka polskiego, jako druga w historii programu zdobyła milion złotych w teleturnieju "Milionerzy".

- Według mnie bardzo dobrze zagrała swoją życiową rolę - mówi Paweł Woźny, sołtys wsi, przyjaciel i najbliższy sąsiad pani Romanek. - I zrobiła to w pięknym stylu.

Grę o milion pani Maria rozpoczęła we wtorek i wygrała 75 tys. zł. Ogromne emocje pojawiły się jednak dzień później, gdy gra toczyła się już o główną nagrodę. Odcinek rozpoczęło pytanie o autora dwóch pozycji "Książki, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki" oraz "Książki, którą napisałem, żeby mieć na odwyk" za 125 tys. zł. Pani Maria nie była pewna, mimo że, jak przyznała, sporo książek w swoim życiu przeczytała, więc zdecydowała się na koło ratunkowe. Zadzwoniła do swojej córki, Katarzyny, która bez wahania odpowiedziała, że autorem jest Marek Raczkowski. To był strzał w dziesiątkę.

Następne pytanie, na które musiała odpowiedzieć mieszkanka Bezmiechowej Dolnej, brzmiało: Symbol waluty euro to stylizowana grecka litera. Która? Tutaj również pani Maria nie była pewna swojej odpowiedzi. Poprosiła o koło ratunkowe pół na pół, które wyeliminowała jedną z dwóch odpowiedzi, które obstawiała. W ten sposób wygrała 250 tys. zł.

Przy pytaniu za pół miliona złotych o tym, na co arcykapłani przeznaczyli Pole Garncarza kupione za 30 judaszowych srebrników, przyznała, że gra, bo bardziej chce coś udowodnić sobie niż wziąć pieniądze.

- Ryzyk fizyk, a już tak dawno nie grałam w pokera - zażartowała.

Cmentarz dla cudzoziemców okazał się właściwą odpowiedzią. W ten sposób emocje sięgnęły zenitu, bo pani Maria stanęła przed szansą wygrania miliona złotych. Pod wrażeniem gry emerytowanej nauczycielki był Hubert Urbański, prowadzący program.

- Jesteśmy świadkami wspaniałej gry i świetnych wygranych. Co się robi z milionem? - zapytał uczestniczkę.

Pani Maria przyznała, że nie chce dzielić skóry na niedźwiedziu, ale już ma jakiś plan, na co przeznaczy pieniądze.

- Sobie zostawię tylko trochę, bo marzę o nowej kuchni i wycieczce do Gruzji - wyznała. - W Gruzji zakochałam się, tylko czytając książkę, więc chciałabym zobaczyć ten kraj. Jest dużo do zrobienia dla innych. Moje dzieci są mądre i zdrowe, a są dzieci chore i biedne. Zajmuję się też odnawianiem zabytkowych nagrobków na cmentarzu w Lesku, o które nikt nie dba - mówiąc to, wzruszyła się.

Pytanie za milion złotych brzmiało: Ile to jest 1111 razy 1111, jeśli 1 razy 1 to 1, a 11 razy 11 to 121?

- O matko, długopis mi dajcie! - wykrzyknęła i po obliczeniach dokonanych w pamięci zaznaczyła właściwą odpowiedź.

Gdy Hubert Urbański wręczył pani Marii czek na milion złotych, nie dowierzała.

- Udowodniłaś tą grą, że masz ogromną wiedzę, ale przede wszystkim, że jesteś wspaniałym człowiekiem i kobietą z wielkim sercem do gry - chwalił prowadzący.

Sama zwyciężczyni przyznała, że własną grą pokazała innym kobietom, że po sześćdziesiątce też się fajnie żyje.
Kochająca, z wielkim sercem do ludzi

 

A jak postrzegają panią Marię mieszkańcy Bezmiechowej? - o tym przeczytacie w najnowszym wydaniu Korso Gazety Sanockiej.

Anna Twardy

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe