Sodoma na Wójtostwie

  • 21.05.2018, 15:00 (aktualizacja 21.05.2018 15:32)
  • Tomasz Majdosz
Sodoma na Wójtostwie Tomasz Majdosz Puste butelki, porozrzucane śmieci to "normalny" widok po weekendowych imprezach na Wójtostwie.
Mieszkańcy na własnym osiedlu boją się żyć. Gdy przychodzi weekend, szczelnie zamykają okna i próbują doczekać poniedziałku.

Bloki przy ulicy Traugutta i Kopernika to typowe PRL-owe czteropiętrowce. Osiedle powstało w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Kiedyś kwitły tu sady, potem za czasów Gierka wyrosły bloki. Po sadach pozostały już tylko gdzieniegdzie zdziczałe wiśnie i resztki orzechów włoskich, reszta jest wycięta. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych gwarno było od krzyku bawiących się dzieci. Osiedle się zestarzało, zestarzali się ludzie.

Jednak, jak wspominają mieszkańcy, zawsze panował tutaj spokój, czasami ktoś w nocy pokrzyczał - w pobliżu mieści się stadion "Wierchy" - grupki młodych przemieszczały się w stronę centrum lub nad San. Harmonię w ostaniach czterech latach zakłóca klub, który znajduje się w części budynku spółdzielni, w tym miejscu ulokowane są również sklepy spożywcze, bank, fryzjer, Osiedlowy Dom Kultury "Puchatek". Przed budynkiem znajduje się zielony ryneczek, a miejsca nieopodal sklepu spożywczego zajmują sprzedawcy jajek, mleka, sera.


Strach ma wielkie oczy...


Mieszkańcy okolicznych bloków próbują interweniować, jednak namówić ich do rozmowy trudno. W jednej z klatek bloku przy Traugutta 17, gdzie rozpościera się widok na zielony ryneczek, pizzerię i parking, kilkoro z nich wymienia słowo po słowie, potem kilka zdań, jednocześnie oglądając się za siebie.


- Nasz czas można policzyć do i od piątku - mówi pan Andrzej (imiona rozmówców zostały zmienione) - Kiedy zaczyna się weekend, słychać najpierw pisk opon, potem zbierają się grupkami. Młodzi, czternaście, piętnaście lat i starsi. Najpierw jest spokojnie, ale tak około 23.00 zaczynają wrzeszczeć, słychać dźwięk tłuczonych butelek. Potem biją się na potęgę. Już nieraz przyjeżdżała karetka pogotowia i zabierała delikwentów. A policja pokrąży i odjeżdża.


Pani Anna boi się mówić, macha tylko ręką. Sąsiedzi zdradzają, że młodzi jej zagrozili, że szyby w oknach powybijają. Raz widziała z balkonu parę uprawiającą seks, tuż koło okien, w krzakach. Ktoś z góry rzucił w nich kartoflami. - Może wtedy ją postraszyli, zastanawiają się mieszkańcy.
- Tyle lat już tutaj żyję, czegoś takiego nie było - odwagi nabiera pani Krystyna - przeniosłam się z dużego pokoju do mniejszego, bo w tym okna nie wychodzą na to ustrojstwo [klub] i watę w uszy wtykam.


- Już się przyzwyczaiłam, ale chyba nie powinnam - mówi pani Barbara - coś tam popiszczą. Ja się zwyczajnie boję. Z moich okien przecież widzę, jak w autach siedzą i pieniędzmi się wymieniają, może te, no narkotyki sprzedają, czort ich tam wie.
Inni mieszkańcy też potwierdzają, że w środku nocy jest najgorzej. Najczęściej młodzi ludzie pod wpływem alkoholu lub środków odurzających skaczą po okolicznych autach, wyrywają lusterka, wycieraczki.


- Panie, raz sąsiad przybiegł do mnie i mówi, że gówniarze po masce mojego auta skaczą, zwróciłem uwagę, ale smarkula mi wykrzyczała :"Ty k... dziadku się nie wpie..." - mówi pan Tomasz.
Problem o tyle duży, że mieszkańcy sygnalizują zakłócenia ciszy nocnej, porządku publicznego, ale raczej we własnym gronie.

 


Więcej w aktualnym numerze Korso Gazeta Sanocka.

Tomasz Majdosz
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Przepraszamy, ale możliwość komentowania jest niedostępna.

Pozostałe