Tragedia w Bieszczadach. Turysta zmarł na szlaku

  • 13.08.2018, 12:40 (aktualizacja 13.08.2018 12:54)
  • Martyna Sokołowska
Podziel się:
Oceń:
Tragedia w Bieszczadach. Turysta zmarł na szlaku archiwum Bieszczadzkiej Grupy GOPR
Tragiczny finał wycieczki w Bieszczady. 56-letni turysta zasłabł na szczycie Szerokiego Wierchu. Do akcji ratowniczej wyruszył śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR. Mimo reanimacji nie udało się uratować życia mężczyzny.

Do tragicznego zdarzenia doszło 9 sierpnia. 56-letni mężczyzna zasłabł na szczycie Szerokiego Wierchu (1315 m n.p.m). - Dostaliśmy wezwanie do mężczyzny z nagłym zatrzymaniem krążenia - relacjonuje Kamil Krechlik, ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.

Na pomoc ruszyli ratownicy Bieszczadzkiego GOPR. Na miejsce przyleciał śmigłowiec pogotowia ratunkowego. Niestety, mimo reanimacji mężczyzna zmarł.

Ratownicy przypominają, aby do wyjścia w góry odpowiednio się przygotować - zabrać napoje, nakrycie głowy i tak zaplanować wyprawę, aby dostosować stopień trudności do naszej kondycji i umiejętności - instruują ratownicy.

Martyna Sokołowska

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Zulus
Zulus 13.08.2018, 15:17
Byłem świadkiem całej akcji. Bardzo przykra sytuacja. Wyrazy współczucia dla rodziny.
Izabela S.
Izabela S. 13.08.2018, 16:28
Rok temu bylam z mężem w Bieszczadach. Prawie u szczytu Tarnicy poddałam się - serce biło jak oszalałe - na poboczu szlaku położyłam się, odpoczęłam, zjadłam bułkę, wypiłam wodę.....i czekałam za mężem. Kiedy nabrałam sił postanowilam jednak wejść na sam szczyt...i z dziwną dla mnie lekkością weszłam:) mam zdjęcie pod krzyżem:) Ludzie! Po prostu odpoczywajcie! Róbcie sobie przerwy...Bieszczady to miejsce magiczne.. ale wyczerpujące dla aktywnych turystów. Niech spoczywa w pokoju...

Pozostałe