Ścieki szły prostu do Sanu. Nielegalny proceder trwał pięć lat

  • 31.10.2018, 08:10 (aktualizacja 31.10.2018 08:32)
  • Martyna Sokołowska
Ścieki szły prostu do Sanu. Nielegalny proceder trwał pięć lat Martyna Sokołowska Według ustaleń śledczych, ścieki miały być wpuszczane wprost do rzeki. Bulwersuje w tej sprawie fakt, że nieco niżej jest ujęcie wody pitnej dostarczanej mieszkańcom Leska.
Trzy osoby usłyszały zarzuty w kontrowersyjnej sprawie zatrucia środowiska, do którego miało dojść w Lesku. Chodzi o nielegalne zrzuty ścieków, które prowadzić miało Leskie Przedsiębiorstwo Komunalne. Według ustaleń śledczych ścieki były wpuszczane wprost do rzeki. Oskarżonym grozi do ośmiu lat więzienia.

- Akt oskarżenia w tej sprawie jest już gotowy, w najbliższych dniach zostanie skierowany do Sądu Rejonowego w Lesku - powiedział nam Marcin Bobola z Prokuratury Rejonowej w Brzozowie. 

- Oskarżeni - prezes Leskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego oraz kierownik i zastępca działu wodociągów - usłyszeli zarzuty z artykułu 182 par. 3 Kodeksu karnego, które dotyczą zanieczyszczenia środowiska - dodaje prokurator. 

Przestępstwo zagrożone jest karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Skażona rzeka

Sprawa wyszła na jaw dzięki mieszkańcom, którzy mieli dość nieczystości nad rzeką i panującego tam smrodu. Zauważyli, że do Sanu wpadają nieczystości, na dowód zrobili zdjęcia i zgłosili sprawę organom ścigania.

Nielegalnych zrzutów ścieków miało dokonywać Leskie Przedsiębiorstwo Komunalne. Proceder, według ustaleń śledczych, miał trwać od 2010 do 2015 roku. Ścieki miały być puszczane "na ostro" do rowu biegnącego wprost do Sanu. 

Truli środowisko

Według powołanych w toku śledztwa biegłych, nieprawidłowości w funkcjonowaniu oczyszczalni ścieków w Lesku mogły przyczynić się do skażenia środowiska. Taką opinię wydały m.in. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Biegli z zakresu ochrony środowiska powołani w sprawie nie mieli wątpliwości - nielegalne zrzuty ścieków miały bezpośredni wpływ na środowisko, mogły zagrażać żyjącym tam roślinom i zwierzętom. Teren, na którym miało dochodzić do zrzutów, to Natura 2000, na którym występują rośliny i zwierzęta objęte ścisłą ochroną ustawową.

Legalne zrzuty

W toku śledztwa prezes Leskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego tłumaczył, że ścieki wprawdzie przedostawały się do rzeki, ale miały to być tzw. awaryjne zrzuty, do których spółka miała prawo. 

- Wszystko jest usankcjonowane prawnie i ustawowo i jest wykonywane pod kontrolą - zapewniał. 

Okoliczności wykonywania awaryjnych zrzutów ścieków sankcjonuje ustawa o prawie wodnym. Aby ich dokonywać, trzeba posiadać pozwolenie wodno-prawne, które określa jego warunki.

Osobny wątek

Do osobnego postępowania została wyłączona kwestia nieprawidłowości w zaprojektowaniu i budowie oczyszczalni ścieków. W toku postępowania śledczy ustalili, że część kanalizacji sanitarnej spięta jest z kanalizacją burzową. Gdy mocno pada, oczyszczalnia nie jest w stanie przyjąć wszystkich ścieków wymieszanych z wodą burzową. Aby chronić oczyszczalnię przed zalewaniem, wykonano nielegalne obejście, którym ścieki wpływały prosto do Sanu. Biegli wskazali też na poważne nieprawidłowości w procesie oczyszczania ścieków.

Martyna Sokołowska
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
spacerowicz
spacerowicz 2.11.2018, 13:42
Ktoś chyba trochę namieszał w artykule. Żadnych specjalnych zrzutów nie było, po prostu w trakcie większych opadów wylewa się wszystko z jakiejś studzienki i idzie rowem do Sanu. I nie od 2010 r tylko wcześniej, odkąd powstała oczyszczalnia i została do niej wpięta kanalizacja. Głównym problemem jest złe wykonanie kanalizacji a nie sama oczyszczalnia.
eee
eee 1.11.2018, 09:52
to moze w brzozowie sie teraz zajmie oczyszczalnia ochrona srodowiska. Tak samo oczyszczalnia nie wyrabia i wieczorkiem scieki lecaaaaa do stobnicy.
ghgh
ghgh 31.10.2018, 11:17
A w Sanoku potok Płowiecki to od dawna jedno wielkie g. i nikomu to nie przeszkadza.

Pozostałe

jakiś kod
optAd360 AI Engine -please insert this code on EVERY PAGE at the top of thesection- ---------------------------------------------------------------