Zwłoki ofiary wypadku przez kilka godzin leżały na terenie przychodni

  • 20.11.2018, 10:59 (aktualizacja 20.11.2018, 12:05)
  • Martyna Sokołowska

Podziel się:

Oceń:

Zwłoki ofiary wypadku przez kilka godzin leżały na terenie przychodni zdjęcie nadesłane przez czytelnika
Świadkowie, którzy wysłali do nas zdjęcia relacjonują, że nie były w żaden sposób zabezpieczone. - Każdy mógł podejść, zrobić zdjęcie, a nawet rozchylić worek - powiedział nam jeden z nich.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 15 listopada około godziny 16.40 przy ulicy Jana Pawła II w Sanoku. 81-letnią kobietę, która weszła na jezdnię potrącił samochód. Mimo podjętej reanimacji rannej nie udało się uratować, zmarła na miejscu. Na miejsce przyjechała policja, która zabezpieczyła ciało.

- Było opakowane w specjalistyczny worek, szczelnie zamknięty, umieszczone w miejscu oświetlonym i widocznym dla policjantów, jednak na uboczu, aby je odizolować od przechodzących osób - relacjonuje Anna Oleniacz, rzecznik sanockiej policji.

- Niezwłocznie została powiadomiona firma pogrzebowa, której obowiązkiem było zabezpieczenie ciała, do zleconych przez prokuratora, dalszych czynności - dodaje rzeczniczka.

Z relacji świadków wynika jednak, że opakowanych w worek zwłok zostawionych na terenie przychodni nikt nie pilnował i każdy postronny przechodzień mógł podejść i zrobić sobie np. zdjęcie.

- Ciekawskich nie brakowało - powiedział nam jeden ze świadków.

- Nie wiem jak przebiegają policyjne procedury w takich przypadkach, ale wyglądało to dość koszmarnie. Gdyby to była moja krewna, na pewno bym tego tak nie zostawił - dodał nasz rozmówca.

Policyjni technicy i prokurator przyjechali na miejsce około 18.20. Z informacji jakie uzyskaliśmy w Prokuraturze Rejonowej w Sanoku wynika, że ciało zostało zabrane około godziny 19.30.

- Procedury związane z wykonaniem czynności przez prokuratora na miejscu wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym obligują w szczególności do bezzwłocznego przeprowadzenia oględzin zwłok na miejscu ich ujawnienia, oględzin miejsca zdarzenia, polegających zwłaszcza na kierowaniu prawidłowym zaewidencjonowaniem śladów i dowodów pozostałych w obrębie miejsca wypadku, a także na pojeździe - informuje Izabela Jurkowska-Hanus, szefowa sanockiej prokuratury.

Do zadań prokuratora na miejscu zdarzenia należy także podjęcie decyzji o konieczności przeprowadzenia sekcji zwłok oraz ich zabezpieczenia oraz polecenie ich przetransportowania przewoźnikowi do prosektorium.

W informacji przekazanych przez sanocką prokuraturę wynika, zlecenie przewozu ciała nastąpiło maksymalnie w ciągu godziny i 15 minut od przybycia prokuratora na miejsce.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 15 listopada przed godziną 17. w okolicy przychodni zdrowia. Kierujący terenówką 43-latek jadący w stronę Trepczy, nie zauważył starszej kobiety, która weszła na jezdnię.

Z relacji świadków wynika, że mężczyzna nawet nie próbował hamować. Śladów hamowania nie było także widać na jezdni. Policji relacjonował, że nie zauważył kobiety, która nagle weszła na jezdnię.

Z ustaleń policji wynika, że 81-latka weszła na jezdnię w niedozwolonym miejscu.

- W chwili potrącenia kobieta nie była na pasach - potwierdza Anna Oleniacz, rzecznik sanockiej policji.

Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Dotyczy artykułu 177 par. 2 Kodeksu Karnego, czyli spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Nikomu nie przedstawiono jeszcze zarzutów. Czyn zagrożony jest karą do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Martyna Sokołowska

Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Szef
Szef 21.11.2018, 13:13
To nie jest policja, to zwykłe psy,bezmuzi które nie są w stanie pomóc ludziom tylko ich gnębią.Chowają się i urządzają łapanki.
Rowerzysta
Rowerzysta 21.11.2018, 08:18
Kwalifikacje tego czynu to powinno być nieumyślne spowodowanie w wypadku ze skutkiem śmiertelnym i co najważniejsze poprzez wtargnięcie na jezdnię osoby poszkodowanej
Werlas
Werlas 20.11.2018, 15:59
Dlaczego usuwacie komentarze? Prawda boli? Czy nie można w Sanoku nic już napisać o dojeździe do SP 4 przy ul. Sadowej 12. Kto wie? Może tego wypadku wcale by nie było?
Eryk za kółkiem
Eryk za kółkiem 20.11.2018, 15:25
Od przejścia dla pieszych było mniej niż 100 m. Więc kto winny? Piesza, bo nagle wtargnęła - i kierowca bo ją prawą stroną samochodu puknął (rozbił prawy reflektor - po stronie pasażera). Kobiecie zabrakło 1-2 metry...Współwinni...Chociaż gdyby dojazd do SP 4 (ul. Sadowa 12) był od strony ul. Sadowej - kierowca skręciłby najpewniej w Sadową i do żadnego wypadku by nie doszło. Teraz możemy tylko gdybać - a wystarczyłby jeden przepis w RD, aby każdy pieszy nawet w terenie zabudowanym - po zmierzchu - miał na sobie cokolwiek odblaskowego - idzie taka ciemna masa....i tragedia gotowa. Proszę tutaj odpowiednie służby o więcej patroli na odcinku od dawnego sklepu Alfa (skrzyżowanie z ul. Traugutta) do skrzyżowania z ul. Jana Pawła II - ludzie nagminnie łamią tam przepisy przechodząc w poprzek drogi (razem 4 pasy)
wójtostwo
wójtostwo 20.11.2018, 12:42
PIS-owska lepsza zmiana w prokuraturze działa i ma się dobrze . Na przyjazd z ul Kościuszki na ul J.Pawła II potrzebowała aż dwóch godzin.... by dokonać bezzwłocznego przeprowadzenia oględzin zwłok na miejscu ich ujawnienia,
:(
:( 20.11.2018, 12:09
Ciało leżało w worku już przed 18, a cierń grubo po meczu naszych kopaczy przyjechał po zwłoki (nie jestem pewny czy nawet nie było po 21 godzinie).Leżały swobodnie przez ten czas bez stałej opieki i ludzie wchodzili, wychodzili z przychodni przechodząc tuż obok.
Worek nie był szczelnie zamknięty, bo Pan z ciernia swobodnie odchylił worek z obu stron i zaglądał do środka.
Przy takiej pogodzie nie trudno o wypadek....

Pozostałe