PSYCHOPORADY: W pogoni za szczęściem

  • 4.12.2018, 08:54
  • Marcin Patronik
Podziel się:
Oceń:
PSYCHOPORADY: W pogoni za szczęściem Archiwum prywatne
Nie lubię słowa „szczęście”. Uważam, że jest puste. A do tego jest nadużywane. Pojawia się w każdej reklamie, w każdym poradniku. Słowo „szczęście” samo w sobie jest ładne. Ale chyba nikt nie potrafi go zdefiniować jednoznacznie. Oczywiście, specjaliści od wmawiania ci (choć poprawniej będzie jeśli napiszę „przekonywania cię”), że masz prawo do szczęścia twierdzą, że rozumienie szczęścia jest indywidualne i każdy sam ustala jego regułę i poziom. Ale co konkretnie należy ustalać? Co uczynić miernikiem poziomu szczęścia? Czy to ma być najnowszy markowy gadżet? A może nowe auto? Luksusowy dom? Zarobki z poziomu „7 up” (7 tysięcy i więcej)? Wymarzona podróż? Ukochana osoba? Wyczekiwane dziecko? Niezawodni przyjaciele? Stała praca? Zdrowie? Co daje szczęście? Co to jest szczęście?

Uważam, że stan szczęścia jest wymyślony, abstrakcyjny, jakiś taki odległy. Bliskie jest mi myślenie, że „szczęście” jest mirażem. Chciałoby się osiągnąć taki dobrostan, który trwałby bez końca – życie bez czynników zaburzających komfort – psychiczny i fizyczny. Piękne marzenie. Ale taki stan jest pozorny, bo krótkotrwały. Nawet jeśli przez chwilę osiągasz coś, co nazywasz „szczęściem”, to musisz też skonfrontować się z jego przemijalnością (prędzej lub później). Koniec szczęścia dla niektórych jest dramatem. To jak przebudzenie się z pięknego snu. To jak powrót z dalekiej podróży. Nagle wszystko staje się zwyczajne i przewidywalne. Piewcy szczęścia próbują przekonywać, że „stan szczęścia” możesz osiągnąć tylko wtedy, gdy dokonasz czegoś niezwykłego, albo zdobędziesz coś, co jest i pożądane i nieosiągalne przez wielu. Musisz stać się niezwykły, musisz się czymś odróżnić, musisz mieć coś wyjątkowego, żeby osiągnąć „szczęście”. Albo musisz mieć, posiadać, otoczyć się rzeczami. Zwyczajność jest nudna. Nie daje szczęścia. Zaczynasz w to wierzyć. To ukierunkowuje twoją percepcję w jakąś odległą, atrakcyjną, podniecającą perspektywę, do której zaczynasz podążać. Dość szybko zmienia się twój sposób patrzenia (niektórzy nazywają to optyką). Coraz trudniej jest ci zobaczyć to, co dzieje się wokół ciebie „tu i teraz”, natomiast własne dążenia zaczynasz koncentrować na obietnicach „szczęścia”, które wykraczają poza „tu i teraz”, a często nie mają nic wspólnego z przestrzenią, w której jesteś.

Okazuje się, że „zadowolenie” czy „satysfakcja” już nie wystarczają. To już za mało. Masz być szczęśliwy. Za wszelką cenę. A ja myślę, że używanie określenia „szczęście” w procesie zmiany jest obarczone dużym ryzykiem. Planowanie zmiany wymaga stawiania sobie jasnych, nazywalnych i mierzalnych celów. Cele wynikają ze stanu frustracji, czyli z niezaspokojonych potrzeb. Twoich potrzeb, które odkrywasz wraz z wydłużającą się frustracją. Jeśli choć trochę przerywasz frustrację i zaczynasz dbać o własne potrzeby, wzrasta twoje zadowolenie i zaczynasz odczuwać satysfakcję z własnych działań. Czy to jest szczęście? Nie wiem. Wiem na pewno, że dzięki własnej aktywności odzyskujesz poczucie sprawczości. Dzieje się też inny ważny proces – masz poczucie, że kontrolujesz własne życie i masz wpływ na to co i jak się z nim dzieje. Każdy osiągnięty cel, który prowadzi cię do zmiany pozwala ci poczuć radość. Zmiana zaczyna być przyjemna, a ty uzyskujesz lepsze samopoczucie. Zauważasz, że w twoim życiu powraca równowaga, a osiągnięta zmiana sprawia, że strefa komfortu została poszerzona. A to wszystko zadziałało, bo ty wziąłeś za to odpowiedzialność.

Słowo „szczęście” w procesie zmiany powinieneś zastąpić przez inne, konkretne określenia, które są mniej abstrakcyjne, a jednocześnie bliższe rzeczywistym osiągnięciom i dokładniej opisującym twoje wewnętrzne stany. Jeśli chcesz operować słowem „szczęście”, musisz zobaczyć, że ten stan składa się z wielu elementów. „Szczęście” jest określeniem niezwykle ogólnym, stąd też wydaje się być trudne do osiągnięcia. Jeśli „szczęście” sprowadzisz do zadowolenia z siebie (z jasnym określeniem kiedy i w jaki sposób ono nastąpi), albo do uzyskania satysfakcji, poczucia radości, czerpania przyjemności, posiadania wpływu i kontroli, uzyskania sprawstwa, to przekonasz się, że słowo „szczęście” nic nie znaczy. Natomiast znaczenia nabiorą wszystkie stany, jakie uzyskasz dzięki swoim działaniom. Poetka Małgorzata Stolarska napisała, że „szczęście to radość z tego, co stało się naszym udziałem”. Myślę, że słowo „szczęście” zawiera w sobie wiele romantyzmu. Ale dobrze wiesz, jak kończyli romantyczni bohaterowie. Zmiana będzie łatwiejsza i smaczniejsza, gdy proces jej dokonywania będziesz potrafił zmierzyć lub opisać słowami, które trafnie oddadzą zachodzące w tobie procesy.

Marcel Proust pisał, że „poprzez poszukiwanie szczęścia dla niego samego osiąga się tylko nudę i aby znaleźć szczęście, trzeba szukać czegoś innego niż szczęście”. Być może są to właśnie te elementy, z których szczęście się składa? Może łatwiej jest znaleźć zadowolenie i radość niż szczęście?

PS. Na ostatnim akapicie miałem zakończyć ten tekst. Ale pomyślałem, że podzielę się z Państwem odkryciem osobistym. Od pewnego czasu zauważam, jak dużo radości i satysfakcji daje mi przeżywanie wdzięczności. Widzę, że to odczucie pozwala mi odkrywać ile zwykłych, prostych, codziennych rzeczy mnie otacza i jak wiele jest w tym dobra. Codziennie otwieram oczy i mogę (nie muszę!) wstać rano, żeby zacząć nowy dzień. Codziennie widzę swoich bliskich i mogę budować z nimi wieź. Codziennie mogę iść do pracy. Codziennie widzę wschód i zachód słońca. Mam dach nad głową i nie chodzę głodny. I mogę za to wszystko i za wiele innych rzeczy czuć wdzięczność. Mogę – nie muszę. To takie ważne. I ta możność pozwala mi się czuć spełnionym. Staram się o tym myśleć, kiedy nie wszystko układa się po mojej myśli. To stawia mnie do pionu i daje nową energię. Czy to jest szczęście? Nie wiem. Na pewno jest to dla mnie ważne. I przekazuję to dalej…

Marcin Patronik, psycholog, dyplomowany psychoterapeuta.

Masz pytanie do naszego eksperta? Pisz na adres: [email protected]
 

Marcin Patronik
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsosanockie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe

jakiś kod
optAd360 AI Engine -please insert this code on EVERY PAGE at the top of thesection- ---------------------------------------------------------------