Reklama

Reklama

Czy koszmar rodzeństwa z Izdebek kiedyś się skończy?

Opublikowano: śr, 3 lut 2021 07:00
Autor:

Czy koszmar rodzeństwa z Izdebek kiedyś się skończy? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Przypomnijmy. 13 listopada 2018 r. 12-letni chłopiec wyszedł z domu około godziny 14.30, by odwiedzić babcię i ślad po nim zaginał. Nie było z nim kontaktu. Trwały poszukiwania zakrojone na szeroką skalę i z udziałem wszystkich możliwych służb oraz cywili.

O tej sprawie było bardzo głośno w całej Polsce. Jak szybko się okazało, to właśnie to 12-letnie zdesperowane dziecko sprowadziło pomoc do swojego domu. 

Przypominamy sprawę krok po kroku:

Jest w śledztwo w sprawie zaginionego dwunastolatka z Izdebek
IZDEBKI: Negatywny raport na temat działań pomocy społecznej w Nozdrzcu w sprawie rodziny z Izdebek
Śledztwo w sprawie ojca dzieci z Izdebek przeniesione do Lublina
Głośna sprawa Krzysztofa S. z Izdebek wraca na wokandę do Brzozowa
Rozpoczął się proces Krzysztofa S. z Izdebek, oskarżonego o molestowanie trzech córek
Krzysztof S. z Izdebek skazany za obcowanie płciowe z córkami i kazirodztwo!

 

Dziesięcioro rodzeństwa, dzieci bardzo pokrzywdzonych w życiu, znalazło w końcu godziwe warunki i opiekę u Sióstr Służebniczek. Władza państwowa zatwierdziła taką sytuację stosownym orzeczeniem sądu. W myśl obowiązujących przepisów prawnych powinny pójść za tym stosowne środki na utrzymanie dzieci. Na to składamy się wszyscy z naszych podatków.

Niestety, samorządowcy pokłócili się, kto powinien przekazać pieniądze. Kto by to nie był, pozostaje faktem, iż pieniądze powinny trafić do dzieci i Sióstr, a zostały w rękach rządzących.

Siostry w kolejnych pismach starały się rozwiązać problem. Gdy wszyscy przyjęli metodę wskazywania palcem na kogo innego, na końcu poprosiły o pomoc stowarzyszenie Europa Tradycja.


Zwróciliśmy się z pismem do wojewody jako organu nadzoru, który powinien zrobić porządek z pazernymi samorządowcami. Bezskutecznie. Podobnie niewiele wniosły działania Rzecznika Praw Dziecka. Zgodnie z Konstytucją i ustawami, najwyższym organem nadzoru nad samorządami jest Prezes Rady Ministrów. Doszliśmy również do wniosku, iż nie ma innego wyjścia, trzeba upublicznić sprawę. Podczas dzisiejszej konferencji z udziałem Sióstr, przedstawiliśmy pismo wysłane przez nasze stowarzyszenie do premiera Mateusza Morawieckiego.

-wyjaśnia stowarzyszenie. 

 

Szanowny Pan

Mateusz Morawiecki

Prezes Rady Ministrów

 

Główne ogólnopolskie media relacjonowały głośną sprawę dziesięciorga rodzeństwa z Podkarpacia, które doświadczyło wyjątkowo ciężkich przeżyć. Wszystko, czego potrzebują dzieci, to spokoju i miłości, co otrzymały, gdy na mocy orzeczenia sądu znalazły się pod opieką Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny ze Starej Wsi (k. Brzozowa).

Dla dzieci najlepiej byłoby, gdyby ta sprawa w ogóle zniknęła z przestrzeni publicznej tak, by próbować zaleczyć traumy, kończąc co złe, otworzyć im nowe perspektywy życiowe. Niestety, na skutek skrajnie nieodpowiedzialnych działań administracji publicznej jesteśmy zmuszeni upublicznić kwestie, których żadnym sposobem nie udało się załatwić zwykłymi metodami, a dłużej nie mogą oczekiwać na dobrą wolę urzędników. 

Rzecz w tym, iż władze publiczne umieściły dzieci pod opieką Sióstr (bardzo dobrze), lecz ani myślą zrealizować przepisów prawa powszechnie obowiązującego stanowiących o obowiązku przekazania w ślad za tym stosownych środków finansowych na ich utrzymanie! Zadłużenie państwa do Sióstr urosło już do kwoty kilkuset tysięcy złotych. Siostry cierpliwie zdobywają pieniądze jednak, tak naprawdę, odbywa się to kosztem innej ich działalności. Dłużej nie może to trwać!

Proceder polega na tym, iż różne podmioty władzy publicznej wskazują na siebie wzajemnie palcem, kto powinien zapłacić. Zgodnie z ich oczekiwaniem, to Siostry mają ustalić, na kim prawnie ciąży obowiązek, a potem zrealizować stosowne procedury (zapewne wieloinstancyjne postępowania sądowe i egzekucyjne), celem wyegzekwowania środków. Problem w tym, iż w tym czasie dzieci pewnie doszłoby do dorosłości, a Siostry prędzej spotkałyby się z komornikiem i ich próba pokazywania palcem na władze państwowe, nie dałaby żadnego rezultatu. 

W skandalicznym procederze uczestniczą dwie gminy, powiat, wojewoda. Szczególnie rozczarowujące, że skutecznych działań nie podjął również Rzecznik Praw Dziecka. Nie włączyli się także parlamentarzyści, którzy z racji posiadanego mandatu wyborczego, mogliby niewątpliwie przyczynić się do przecięcia węzła prawnej niemocy. 

Uważamy, iż Pan Premier jako zwierzchnik administracji publicznej, umocowany do sprawowania nadzoru nad całym samorządem terytorialnym, jest ostatnią nadzieją. Sądzimy, iż właśnie ktoś o kompetencjach nadzorczych powinien doprowadzić do doraźnego, natychmiastowego wypłacenia środków Siostrom (choćby z którejś z licznych rezerw budżetowych), a potem to sama administracja, a nie Siostry, powinna wyjaśnić, kto, komu i ile pieniędzy powinien zwrócić. Prosiliśmy o podjęcie takich działań wojewodę. Odczuwamy jako szczególnie bulwersujące, iż funkcje wojewody, wicewojewody i dyrektora w Urzędzie Wojewódzkim pełnią kobiety, tymczasem w tak drastycznej sprawie krzywdy dzieci, doczekaliśmy się tylko bardzo lakonicznej odpowiedzi, niewnoszącej nic w sprawę i żadnych realnych działań. Również pisma Rzecznika Praw Dziecka nie przyczyniły się w poważniejszym stopniu, do osiągnięcia celu. 

Oczywiście, w sprawie można podjąć czysto prawne kroki prawne. Rzecz w tym, iż wszystko to oznacza czas i nie tylko brak szybkiego uzyskania koniecznych środków, ale jeszcze dalsze ich zaangażowanie, gdyż takie postępowania to koszty, wcale nie niskie (przynajmniej dla Sióstr). 

Dlatego w imieniu dzieci i opiekujących się nimi Sióstr pozwalamy sobie jeszcze raz prosić Pana Premiera: korzystając z przysługujących kompetencji, niech Pan Premier zmieni reguły tej niemądrej i niegodziwej gry. Nakaże doraźne wypłacenie środków, a potem administracja publiczna już sama, bez udziału dzieci, Sióstr i opinii publicznej dochodzić sobie będzie która jednostka administracji, której i ile ma zwrócić. 

W imieniu Stowarzyszenia Europa Tradycja

Ryszard Skotniczny, Prezes

 

Na dziś, dzieci i Siostry zostali poszkodowani na ponad 200 tys. zł. Nie wiadomo, ile jeszcze potrwa porządkowanie tej skandalicznej sprawy. Kiedy rządzący otrząsną się z biurokratyzmu i spojrzą na człowieka, los dziesięciorga dzieci.

Każdy, kto chciałby pomóc, umożliwić, by dzieci mogły nadal pozostać u Sióstr, może wpłacić dowolną kwotę - numer konta, na które można przekazać pomoc finansową dla Podopiecznych DPS: 

Bank PEKAO S.A. I o/Brzozów 28 1240 2324 1111 0000 3314 7347

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.