Reklama

Reklama

Dom w pracy szkoła w domu. Tak dalej nie damy rady!

Opublikowano: pon, 30 mar 2020 16:33
Autor:

Dom w pracy szkoła w domu. Tak dalej nie damy rady! - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Otrzymujemy wiadomości od czytelników w związku z panującą obecnie sytuacją pandemii koronawirusa i obowiązującą w wyniku tego pracą i nauką zdalną. Zebraliśmy je w jeden przekaz, wydaje się bardzo wymowny, a jak jest u Was?

Reklama

Nie wiem jak to nazwać apel? zażalenie? 
Nie wiem do kogo adresować? Dlatego pisze ogólnie do wszystkich, może tylko u nas w domu jest taki problem? Nie wiem chciałabym usłyszeć jak jest u innych. 
Oboje z mężem obecnie pracujemy zdalnie, mamy troje dzieci: druga, czwarta i siódma klasa szkoły podstawowej. Wstajemy codziennie rano i próbujemy jakoś pracować...wtedy się zaczyna! Wpierw starsza córka ma kłopot z biologią, 9 latka chce coś przegryźć, 11-latek pilnie potrzebuje naszej uwagi bo zbudował wspaniałą wieżę... Odrywam się od pracy raz ja a raz mąż. Scenariusz tak powtarza się z 10 razy w ciągu dnia. Dzwoni szef w sprawie służbowej w tle odgłosy "tłukących" się z nudów naszych aniołków, dzikie okrzyki ojca który próbuje przemówić im, że MAMA WŁAŚNIE PRACUJE! Po półgodzinnej naradzie rodzinnej, o tym, że musimy się wspierać i ułatwiać sobie a nie utrudniać życie....sytuacja szybko wraca do scenariusza sprzed rozmowy. Dzwonią dziadkowie że trzeba zrobić zakupy. Mąż zrywa się jak oparzony i łapie kluczyki w locie aby tylko móc wyrwać się z domu-pracy.

Przychodzą sms-y od nauczycieli, sprawdzamy e-dzienniki a tam po kilka zadań z każdego przedmiotu... Łapię się za głowę ale próbujemy. Starszą wyganiam do samodzielnej pracy, młodszych usadzam razem przy stole i lecimy po kolei. Po godzinie nauka kończy się kłótnią o niezastrugany ołówek i zniszczony rysunek z przyrody... Idę zrobić kawę, biorę głęboki oddech, liczę do 10-ciu i drugie podejście. Przypomina mi się, ważna służbowa praca o której zapomniałam. Uruchamiam komputer a w tym czasie starsza córka przychodzi i z pretensją do mnie mówi że to jest niesprawiedliwe, że ona nie umie narysować jakiegoś technicznego rysunku na ocenę. Młodsza natomiast zaczyna śpiewać piosenkę, której ma na ocenę się nauczyć...Tak nas zastaje pora kolacji. Umęczeni tym wszystkim zastanawiamy się z mężem o czym zapomnieliśmy? I wtedy panika dwie ważne sprawy nam umknęły.  - Nie dam rady tak dłużej mówię! Idę na powietrze na balkon oczywiście. Cisza spokój...nagle wrzask od sąsiadów! - Nie będę tego robić to jest głupie! Nie umiem narysować człowieka z warzyw i owoców! Słucham uważnie i uszom nie wierzę. Za chwilę spokojne tłumaczenie sąsiada: Narysuj ta jak potrafisz dziecko, co dostaniesz to dostaniesz... Oni też odrabiają lekcje, pomyślałam i westchnęłam głośno. Dobry wieczór sąsiadko, słyszę nagle od drugiego sąsiada, który wyszedł zapalić. - Co słychać? 
A nie słychać? Nie dajemy tak jak i wy rady z tym wszystkim z tą całą chorą sytuacją! Jak żyć teraz? Jak pracować? Jak nie zwariować? 

Dom ze spokojnej naszej ukochanej przystani stał się istnym wariatkowem, bez ziarenka przesady. Na 45 m² mamy dom-pracę i szkołę. Zbrzydło nam wszystko, nie możemy uciec od pracy do domu ani wrócić ze szkoły do domu. Bez przygotowania bez ostrzeżenia z dnia na dzień. Żeby nie było, rozumiem powagę sytuacji i wiem po co to wszystko, tylko po prostu zastanawiam się jak to wszystko się skończy? Czym to się skoczy? Przecież można chwilę...ale za chwilę przestaniemy dawać sobie radę. Pojawią się zaniedbania w pracy, w odrabianiu lekcji a nasze fajne relacje zniszczymy. Mamy nerwy już "na wierzchu", do wybuchu teraz wystarczy mała iskierka. Nie sądzę aby coś mój wywód zmienił ale może chociaż nauczyciele wezmą to pod uwagę i będą po 1 zadaniu wysyłać a nie ze wszystkich możliwych przedmiotów na każdy dzień? Nie utrudniajmy sobie i tak trudnej już sytuacji PROSZĘ! Nie można przepisać ocen z półrocza na koniec roku? A tym co chcą lepsze dać zdań do podciągnięcia? Nie wiem nie znam się na tym. Ale wiem jedno: DŁUŻEJ TAK SIĘ NIE DA!!!

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +3 / -3

    Nauczycielka

    Witam. Rozumię pani zdenerwowanie. Ja jestem z tej drugiej strony barykady, bo zadaję zadania. Właśnie przygotowuję lekcje na jutro. Próbuję coś nagrać dla uczniów, przygotować zadania z matematyki. Staram się żeby nie było dużo. Ale proszę zrozumieć, że my też mamy dzieci którym trzeba pomóc w ciągu dnia, a w nocy sprawdzanie zadań i przygotowywanie na następny dzień. Też mamy już dość. Tęsknię za szkołą i uczniami...