Reklama

Reklama

Jechali po wygraną i dotrzymali słowa

Opublikowano: sob, 31 paź 2020 10:43
Autor:

Jechali po wygraną i dotrzymali słowa - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Zagłębie od początku było najgroźniejszym rywalem sanoczan do zajęcia ważnego ósmego miejsca w tabeli, stąd zwycięstwo nad nim miało szczególne znaczenie. Jechali więc do Sosnowca po zwycięstwo. I wywalczyli go, choć bój to był twardy i dramatyczny, zacięty do ostatniej sekundy meczu.

Reklama

ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC – CIARKO STS SANOK 1-2 (1-0, 0-1, 0-1)

1-0 Andrej Dubinin-Eduard Kascak-Jewgienij Nikiforow (7.57), 1-1 Marek Strzyżowski-Maciej Witan (26.10, 5/4), 1-2 Jesperi Viikila-Riku Sihvonen (47.12).

ZAGŁĘBIE: Porter- Syrojeżkin, Jakobsons; Nikiforow, Dubinin, Baszyrow – Kascak, Naróg; Bernacki, Kozłowski, Nahunko – Khoperia, Domogała; Smal, Rutkowski, Sikora – Luszniak, Blanik; Piotrowski, Kulas, Stojek. Trener: Grzegorz Klich.

CIARKO STS: Spesny – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Witan, Bukowski – Kamienieu, Piippo; Elo, Viikila, Sahvonen – Demkowicz, Biłas; Bielec, Wilusz, Biały – Skokan, Glazer; Dobosz, Ginda, Filipek. Trener: Marek Ziętara.

SĘDZIOWALI: Przemysław Gabryszak – Daniel Lipiński oraz Grzegorz Cudek – Michał Gerne. KARY: 6 – 16 minut. Strzały: 36-22 (14-8, 6-5, 16-8).

Lepiej zaczęli gospodarze, w czym pomogła im kara nałożona na Olearczyka w 2 min. spotkania. Goście bronili się bardzo odpowiedzialnie, groźnie kontratakując. Strzały Viikili i Strzyżowskiego nie sprawiły jednak Porterowi większego problemu. Mecz otworzyli zagłębiacy. W 8 min. strzał ze środka Kascaka odbił Spesny, jednak pierwszym, który dopadł krążek, był Dubinin, lokując go pewnie w rogu bramki STS. W 12 min. z bulika świetnie strzelił Sihvonen, ale Porter, choć na raty, zdołał zamrozić krążek.

Chcąc uciec rywalowi na dwubramkową odległość, sosnowiczanie próbowali wykorzystać do tego kolejną liczebną przewagę (w 13 min. Bukowski). Rywale jednak znów bronili się bardzo mądrze. W 15 min, po strzale Elo, Porter odbił krążek, aby po chwili popisać się piękną obroną dobitki Viikili. W rewanżu przed szansą bramkową stanął Nahunko. W sytuacji oko w oko z Spesnym nie do pokonania okazał się świetnie grający w bramce Spesny. Końcowe minuty sanoczanie znów grali w osłabieniu (18 min. Kamienieu za rzekome opóźnianie gry). I jeszcze raz pokazali, że potrafią się bronić skutecznie.

Po wyrównanym początku II tercji, goście wyrównali także wynik. W 27 min. (z ławki kar wyjeżdżał Kascak), filmowy strzał z bulika w długi róg oddał Strzyżowski, po którym krążek wylądował w bramce Portera. Podbudowani zdobyczą, sanoczanie poszli za ciosem, stwarzając kilka groźnych sytuacji bramkowych. Strzały Elo i Rąpały pewnie wybronił bramkarz Zagłębia.

W końcówce sędziowie dopatrzyli się tym razem nadmiernej ilości zawodników gości na lodzie i kolejny (czwarty) raz przyszło im grać w osłabieniu. Gospodarzom udało się jedynie raz strzelić na bramkę Spesnego (Khoperia w 38 min.), ale ani jego strzał, ani dobitka Domogały, nie stworzyły większego zagrożenia. Tercja wygrana przez gości, których akcje były ciekawsze i groźniejsze.

W 41 min. w doskonałej sytuacji znalazł się Viikila. Porter popisał się jednak doskonałą interwencją, chroniąc swój zespół przed utratą bramki. Sytuacja na tafli szybko się jednak wyrównała, w czym pomogła gospodarzom kolejna (piąta) kara nałożona na Wilusza w 44 min. Sanocką bramkę ostrzeliwali: Syrojeżkin, Baszyrow i Nahunko, ale był to popis nie ich umiejętności, lecz Spesnego. W 46 min. pogubiła się defensywa STS-u. Kulas minął Spesnego, mając przed sobą pustą bramkę.

Nie przewidział jednak, że sanocki bramkarz zdoła rzucić się na lód i leżąc zatrzymać krążek zmierzający do bramki. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 48 min. po szybkiej akcji „fińskiego” ataku, Sihvonen uruchomił Viikilę, a ten ładnym, technicznym strzałem pokonał Portera. Objęcie prowadzenia przez przyjezdnych nie wszystkim się spodobało. W 50 min. za zagranie wysokim kijem i zranienie przeciwnika Biały zainkasował podwójną karę (4 min.), a protesty boksu STS sędzia ocenił jako niesportowe zachowanie się, nakładając na gości karę 2 minut. Tym samym skazywał ich na 2 minuty gry w podwójnym osłabieniu.

Na szczęście, jeden z zawodników Zagłębia popełnił ewidentny faul, którego nie można było nie odgwizdać, więc tylko 23 sekundy gospodarze atakowali bramkę STS, grając pięciu na trzech. W 55 min. goście dwukrotnie stawali przed szansą przypieczętowania swego zwycięstwa. Najpierw Sihvonen popisał się solowym rajdem, objechał bramkę, wyjechał z krążkiem aż do niebieskiej, slalomem wjechał na środek przed Portera, jednak strzelił tuż obok bramki.

W tej samej minucie mocno z niebieskiej strzelił Piippo. Krążek wyszedł przed bramkę, ale minimalnie nie zdążył z dobitką Sihvonen. W 58 min. zadrżały serca sanoczan. Pozycję sam na sam z Spesnym wyrobił sobie Baszyrow, strzelił w sam róg, ale bramkarz STS fenomenalnie zdążył chwycić krążek. W ostatniej minucie trener Zagłębia zagrał va banque, ściągając z bramki Portera. Sanoczanie jeszcze raz, po raz ósmy w tym meczu, pokazali, że znakomicie potrafią radzić sobie, grając w osłabieniu.

Brawo, brawo, brawo! STS-iacy wyjeżdżając, nie kryli, że chcą z Zagłębiem wygrać i zrobią wszystko, żeby wrócić z Sosnowca z tarczą. Dotrzymali słowa, choć nie było łatwo. Ale tacy już oni są. Po prostu mają serducha do gry i walczą. Teraz czeka ich przerwa, a następny mecz rozegrają w Sanoku dopiero 13 listopada (piątek), ich przeciwnikiem będzie zespół GKS Katowice.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.