Reklama

Sanocki patent: „po kawałku”

Opublikowano: sob, 6 lis 2021 15:39
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Metoda otwierania wielu frontów inwestycyjnych, dla uzyskania odbioru, że wiele w mieście się dzieje, nadal stosowana jest w Sanoku dość powszechnie. Zapoczątkowana w poprzedniej kadencji, zyskała także uznanie obecnych władz. Dotyczy ona cząstkowych remontów dróg, budynków komunalnych itd. Do historii Sanoka przejdzie ulica Głowackiego, remontowana kawałek po kawałku przez co najmniej pięć lat, nadal zresztą niedokończona.

Dziś inny przykład kawałkomanii. Pas terenu pomiędzy ulicą Rybickiego, a ogrodzeniem ogrodu działkowego „Sosenki”, wykorzystywany przez samochody i autobusy, jako parking. Rozmyty przez deszcz i rozjechany przez pojazdy, przypominał safari. Na szczęście, ktoś to dostrzegł i pewnego dnia pojawiła się ekipa, która zlikwidowała bagno i wysypała to miejsce tłuczniem. Nic, tylko przyklasnąć. I szczęście byłoby pełne, gdyby nie fakt, że utwardzono pas około 10-metrowy, pozostawiając drugie tyle w dotychczasowym stanie, czyli w bagnie. 

Czy ktoś to rozumie? Czy uznano, że wykonany odcinek wystarczy dla załatwienia tematu? Jeśli tak, to jest to duży błąd, gdyż problem zbyt małego parkingu dla skansenowskich gości, jest problemem większego kalibru. Są dni, że parkujące wzdłuż drogi pojazdy, zajmują część jezdni na odcinku nawet 100 metrów. I co się wtedy dzieje? W związku z tym, że ulica jest wąska, przy parkujących samochodach staje się ona w zasadzie jednokierunkową, sprawiając kierowcom duże problemy z przejazdem. 

I to jest temat, nad którym należałoby się pochylić. Wystarczyłoby zrobić po obydwu stronach pobocza. Tylko tyle i aż tyle. Ale zanim ktoś wprowadzi ten temat do planu, dzieląc go, na powiedzmy dwa lata (rok z jednej strony, rok z drugiej), może warto byłoby utwardzić pozostawione 10 metrów pasa przy ogrodzeniu ogrodu, żeby pojazdy nie musiały parkować w bagnie.

Ktoś powie, że czepiam się drobiazgów. Być może. Należy jednak pamiętać, że życie składa się właśnie z drobiazgów, a przysłowiowa dziura w moście, czy w drodze, staje się niezwykle dokuczliwa. 

Ktoś inny powie, że temat dróg i parkingów w tamtym rejonie, będzie rozwiązany w ramach realizowanego projektu budowy mostu, znajdującego się właśnie w fazie projektowania. I pewnie będzie miał rację, ale czy zanim powstanie most i jego otoczenie, mimo wszystko, nie warto by uzbroić ulicę Rybickiego w pobocza? Czy jedno drugie wyklucza? A może nie da się tego zrobić raz, a dobrze, i trzeba skorzystać z metody: „po kawałku”? Może!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +0 / -0

    Janusz

    To błotko jest tylko i wyłącznie w tym miejscu. Sanok powinien uczyć przyjezdnych jak należy parkować. Proszę zwrócić uwagę, że po drugiej stronie od tego błotka (jadąc za skansenem po prawej stronie) stoi jak byk znak drogowy B36 - oznacza całkowite wyłączenie tego odcinka z możliwości zatrzymywania się. Informuje on, że w tym miejscu nie wolno za... Rozwiń